środa, 30 kwietnia 2014

na jedno kopytko

Ciąg dalszy efektów nagłego powrotu weny. Wszystkie trzy sztuki powstały w wyniku znęcania się nad kilkoma arkuszami papieru za jednym posiedzeniem. To było coś bardzo desperackiego- wyjęłam psiukadła i stwierdziłam: wóz albo przewóz, albo coś mi się uda stworzyć albo to znak, że trzeba cały "scrapowy" majdan sprzedać i znaleźć nowe hobby.

Wygląda na to, ze przynajmniej na razie mam nie sprzedawać :-)

Z pierwszego ładnego kawałka powstała kartka motylkowa z udziałem motyla z Galerii Rae.



Z drugiego znów kartka z udziałem sercowego stempla i naklejek serduszkowych z biedrony :-)  Szkoda, że tego nie widać, bo te obszary turkusowe są perłowe, a sąsiadujące  z nimi żółte kredowe, co w realu tworzy bardzo przyjemny kontrast.






 Na koniec mały tagulec:



Została jeszcze czwarta porcja tworków czekających w kolejce na publikację, trochę z innej bajki. Przede mną jeszcze dwa piątki w tym tygodniu (jeden oznaczający dzień przed dniem wolnym, a drugi prawdziwy piątek, dla mnie pracujący:-)) i mam nadzieję, ze uda mi się je wykorzystać pięknie i kolorowo :-)

Pozdrówki i miłego weekendu, jak długi by nie był :-)

4 komentarze:

Joanna Zabawa pisze...

Małe cudeńka :) chyba tym bardziej mnie fascynują ponieważ ja sama nigdy bym nic takiego nie stworzyła :)

http://jzabawa11.blogspot.com/

dziurka pisze...

Bardzo efektownie i bardzo mi się podoba zarówno jako zestaw a także każda z osobna.

kasia | szkieuka pisze...

Mniam, te kolorki! Jak widać - nie ma co sprzedawać kraftklamotów, jeszcze się przydają, i to jak! Czuję się zmotywowana oglądaniem Twoich prac :)

lucy z mazur pisze...

W żadnym wypadku nie sprzedawać,tylko wręcz przeciwnie--dokupować,piękne mediowe kartki,bardzo radosne i niepowtarzalne