czwartek, 17 października 2013

Yyyyyyyyyyyyyyyyy

Strasznie elokwentna jestem w tytule, ale to z osłupienia, że znów maniek usychał przez prawie miesiąc! a wcale tak nie całkiem nic nie robię...  zrobiłam serię kartek ślubnych na prośbę szwagra i szwagrowej- poszły w świat, zdjęcie nieostre zostały tylko...

 Jedna z ptaszorami, bo ptaszęce były nazwiska Państwa Młodych:

Druga w kolorach zaproszenia po prostu:

Trzecia bardzo nietypowa wciąż w kolorach zaproszeniowych:

z odpowiednimi życzeniami w środku:


Potem była kartka ślubna tez spersonalizowana dla kolegi z pracy, ale tu ze zdjęciem jeszcze gorzej... bo zaginęło w bojach...:-)

Po drodze były scrapowe imprezy w Krakowie i w Rzeszowie, obie świetne! w międzyczasie zrobiłam jedną jedyną kartkę świateczną na rozruch...

Poza tym się spaceruje po parku i okolicach:

 winobranie się robi:


 oraz gotuje (to dzisiejsza zupa paprykowo-kokosowo-pomidorowo-kukurydziana):

a w przerwach pracuje ;-)

Poza tym... czas to przyznać... mam romans... z szydełkiem! :-)

A scrapowanie na razie ogranicza się do wypróbowywania przydasiów kupionych w Krakowie i Rzeszowie... mam jeszcze niedokończone prace warsztatowo-pokazowe, ale muszą poczekać na przypływ weny...

1 komentarz:

Matilde pisze...

Ale jestem ciekawa smaku tej zupy!!!!!