poniedziałek, 12 sierpnia 2013

inspirujące białe plamy

Dziś taki szybki wpisik w podręcznym notesie, który w awaryjnej sytuacji stał się też artjournalem (bo czasem człowiek musi inaczej się udusi:-))



Wpis zainspirowany blackoutami pana Austina Kleona, który potrafi odnaleźć w niepozornym kawałku gazety wielkie i dowcipne przesłanie. Wpis zrobiłam jakoś na poczatku sierpnia, a wczoraj na wycieczce "na łono" z kindlem, taka oto reklama mi się wyświetliła:



 Kindle towarzyszył mi pod wiatrakiem na wycieczkę do "wiatrakowa", a właściwie do elektrowni wiatrowej , o tu:



Rozłożyłam się pod jednym z wiatraków z  widokiem na kolejny i Lubego szukającego zasięgu dla nadajnika na tymże:


Było ich tam więcej, a na dodatek panele słoneczne:

Wiatraki może nie są tak romantyczne jak te holenderskie z obrazków, ale kiedy zmieniają położenie skrzydeł, "ryczą" dość sympatycznie:-)

A po powrocie do domu ciąg dalszy relaksu z kindlem:

Żyć nie umierać, szkoda, że tak szybko minęła ta niedziela...

1 komentarz:

frezja pisze...

wpis jest fantastyczny!! :D a te ryczace wiatraki mnie doslownie rozlozyly na lopatki :)) milegod dzionka zycze z eksplorera :P