piątek, 19 lipca 2013

Z ziemi włoskiej do Polski


Obiecałam, że pokażę Wam, co dostałam od Kasi Frezji:-) Taaadam, z ziemi włoskiej do Polski w ramach wymiany przybyło to większe cudo:



Z tuszowanymi kartkami, co do jednej:-)


I to małe cudo mediowe:



Z kopertowmi kieszonkami i listem w jednej z nich:-)
Już znalazł zastosowanie:) Nazwałam go Déjà vu/Déjà lu dla własnych prywatnych recenzji i notatek o widzianych filmach i przeczytanych książkach (zwłaszcza do filmów nie mam pamięci, więc bardzo wskazane, żeby nie zaczynać oglądać czegoś, co już widziałam, no chyba, że celowo).



Oraz garstka przydasi (czarne kryształki spadły mi z nieba:-)) i bransoletą:-)





Bardzo dziękuję Kasi za przemiłą wymianę, kopa na zachętę do roboty i słowo ręcznie pisane:-)

A ode mnie poleciał... nie, to w kolejnym odcinku, bo jeszcze nie dotarł (poczto, postaraj się!).

Brak komentarzy: