poniedziałek, 15 lipca 2013

Praktycznie i romantycznie, czyli zapachowy shadowbox i candy

 Praktycznie i romantycznie czyli ptaszek w klatce z misją specjalną:-)

 

Radośnie oznajmiam, że chyba mi wena wróciła, pomysły kiełkują, spać nie dają, znów mam frajdę! Może to zasługa przemeblowania scrapkąta (wszystko bardziej "pod ręką"), nowej pięknej lampki nad biurkiem, a może potrzebowałam się "rozruszać"?

Wczoraj nad ranem, gdzieś około piątej, kiedy już wiedziałam, że naprawdę, naprawdę wypada już iść spać, przyszła mi do głowy myśl o wykorzystaniu stemplokartonowych tekturek w bardzo praktyczny sposób. Po południu myśl wprowadziłam w czyn i zrobiłam nieduży shadowbox z bonusem w postaci zapachowego elementu odnawialnego  :-)

 Nie jest to jakoś bardzo wypasiony estetycznie model, korciło mnie żeby myśl w czyn zamienić, nie skupiałam się szczególnie nad jego prezencją... do celów prototypowych na razie wystarczy.

Wygląda tak- okienko shadowboxowe oprawione w klatkę, pomalowaną perłową miętową farbką i pokrytą dla wzmocnienia crackle accentem (dzięki temu usztywniłam dość cienkie i wrażliwe na uszkodzenia "pręty"). Pudełeczko wykonane na tablicy do bigowania z arkusza uhkowego azzurro (w końcu napoczęte!).

Wymyśliłam, że za pomocą tasiemki albo samoprzylepnej taśmy z tyłu pudełka można całość zamontować w pobliżu stanowiska pracy albo w szafie, żeby zapach działał aromaterapeutycznie na nas albo... na mole:-) Tak oto mamy niestandardowy i bardziej osobisty odświeżacz powietrza.






 Jedna ręka można zdjąć pokrywkę i zajrzeć do ptaszkowej klatki. Ptaszulec stemplokartonowy  jest zamocowany na konstrukcji z ćwieka i kawałka odpadkowej tekturki, tak, żeby nie dotykał papieru ozdobnego, gdyż przeznaczony jest do nasączania wonnymi olejkami. Olejki, jak to olejki, są tłuste, a nie chcemy, żeby całe pudełko wyglądało jak pojemnik na drugie śniadanie, bo rozpłyną się stemplowane motywy i ogólnie nie wygląda to ładnie. Zatem ograniczamy tłustość do ptaszka i jak jest równomiernie nasączony, to plam nie widać, lekko tylko ciemnieje.




Pierzasty jest zatem mało kolorowy (farba pod wpływem pachnideł mogłaby brzydko zmieniać kolor, a poza tym tekturka nie nasiąkałaby tak dobrze), za to pachnąąąąący, że hej!:-) Aktualnie fiołkami, bo taki akurat olejek mam w domu. Można go dopachnić, kiedy wywietrzeje.




Można też podejrzeć pierzastego z ukosa:




Gdyby zastosować większą tekturkę, zapachu pewnie starczy na dłużej i będzie intensywniejszy.
Inspiracją był antymolowy zapach do szafy, który miał w środku tekturowe kółko nasączone zapachem lawendowym.


Od tego miesiąca również żegnam się z DT sklepu stempell&kartoon, jednak wciąż sklepikowi z całego serca kibicuję:-) Z tej okazji do wygrania u mnie niespodzianka stemplokartonowo-maskowa dla chętnych, którzy zostawią poniżej komentarz. A że nie ma nic za darmo to trzeba w nim napisać, którą z tekturek ze sklepiku widzielibyście w podobnym zastosowaniu. Najciekawszą odpowiedź (wybraną całkowicie subiektywnie) nagrodzę skarbami stemplokartonowymi:-) Macie czas do końca lipca, jedna osoba może zostawić jeden komentarz, osoby bez bloga proszę o podanie adresu e-mail, żebym mogła się z Wami skontaktować. Jeśli napiszecie o rozdawnictwie na swoich blogach będzie mi miło, ale nie jest to warunek konieczny.

Pozdrawiam Was rozchmurzająco:-)

5 komentarzy:

Matilde pisze...

WOW! To się nazywa głowa pełna pomysłów! :) A taki zapach równie przyjemnie ulatniałby się przez okienko, albo subtelniej - przez dziurkę od klucza :)

skrzatka pisze...

No, niech Cię, ale fajny pomysł!

katslittlepassion pisze...

Super pomysł i cudowne wykonanie :)

Justyna pisze...

Kreatywność Cię nie opuszcza! :)

frezja pisze...

ooo, jaka mila niespodzianka :) alez Ty masz genialne pomysly :))
ptaszyna niezwykle urocza, i moim zdaniem idealnie pasuje do tej roli, ale moze i kluczyk by sie nadawal :))