piątek, 8 marca 2013

powrót muchy

Jako produkt uboczny przy klejeniu wiosennego taga powstał jeszcze tagulec z muchą, która już tu gościła dawniej. Pomysł zatem "odgrzewany", wykorzystałam po prostu pomalowaną tekturkę, co do której zmieniłam zdanie oraz odnalezioną w czasie sprzątania pojedynczą wydrukowaną muchę. Zamieszczam dla kronikarskiego porządku:-)

I w słońcu... dziś trudno uwierzyć, że we wtorek tak świeciło. Płanetnicy poszczuli nas wiosenna aurą, po czym zesłali listopad. Za jakie grzechy?...:-(

 Kleją się następne tagi i nie tylko. Słońce mogłoby wrócić, żeby było jak fotki robić...

8 komentarzy:

Tores pisze...

Ta mucha jest ohyyyydna, taka... muchowa!!! Ale tag jako taki jest świetny :) I tekst genialny :)

Viol pisze...

fajne podejście do tematu:))) nic nie muszę;D
uwielbiam twoje tagi:))

Tores pisze...

A, ja tak może wyjaśnię, że nie, że obrazek jest brzydki czy tag jest brzydki, bo napisałam, ze mucha ohydna - ona jest po prostu jak żywa, a żywe muchy są ohydne ;) Przeokropnie nie lubię much, natomiast, jak już wspomniałam, całość przekazu artystycznego zawartego w tagu mnie bardzo przekonuje i jest świetna :)

Mrouh pisze...

spoko, Tores:-) zrozumiałe to było. Żywych much tez się brzydzę:-) na szczęście mam kota:-)

JaMajka pisze...

Jak się ma kota to ma jakiś wpływ na muchy? :> To na mnie już żadna nie usiądzie, bo mam kota że ho ho :D A co do muchi, to realistyczna do bólu. A wiecie, że one mają taką trąbkę fajną i jak tak liżą po rękach to jest nawet przyjemne? :D (mam kota, wiem)

Mrouh pisze...

No, ba! Furiatka wyjada muchy wiec jak sie jakas zaplacze to dlugo nie pozyje:) tylko niestety nie lubi owocowek, a wlasciwie ich nie widzi.

Pinezk owa pisze...

Moja Lusia też zjada muchy z głośnym mlaskaniem, ale nie o kotach, tylko o muchach: Mrouh! świetna gra słów! Pinezka to lubi :D

maj. pisze...

Genialny!!!!!