wtorek, 24 lipca 2012

ciapu ciap

Tak sobie pociapałam wczoraj, bo wreszcie mam na stanie kilka farb akrylowych (ja, ciemna masa, nie kupiłam ani turkusowej, ani takiej niebieskiej, z której umiałabym sobie ukręcić turkus...) i gesso. Był moment, że byłam rozczarowana swoją nieumiejętnością panowania nad farbami, ale trochę weny udało mi się zagonić do artjournala, więc nie ma co marudzić, trzeba ciapać więcej i nabierać wprawy:-)

Efekty ciapania- z wieżą z chusteczki drukowanej, jeszcze z czasów decoupage'owych, która zalana medium akrylowym wygląda nieco jak rubons.  Takie odkrycie.


 A drugie ciapanie z użyciem masy szpachlowej do ścian w roli pasty modelarskiej, z użyciem taniutkiego szablonu różanego. Oba ciapania zeskanowałam, wiec nie widać za bardzo trójwymiarowości, która obecna jest zwłaszcza w przypadku szpachlowej masy.


 Wyglądałam po tym wszystkim jak bardzo szczęśliwe dziecko- upaćkana po same łokcie:-)

5 komentarzy:

Karmeleiro pisze...

ojej, ciapaj, ciapaj, bo mnie się to u Ciebie podoba!

JaMajka pisze...

Podobno brudasy są najszczęśliwsze, tylko potem sąsiedzi się nie chcą bawić z brudasami, więc uważaj :>

Mrouh pisze...

Haha, ja tam z sąsiadem się nie muszę bawić :-P także spoko:-)

Matilde pisze...

Świetne efekty!

Iwa pisze...

Świetne są te twoje ciapania :) Ja też się powoli wciągam :)