Sama niezbyt oryginalnie postąpiłam, bo muzyki na ogół słucham (pod przymusem nawet niekoniecznie fajnej), natomiast nie urodziłam się do jej aktywnego uprawiania. Zatem w użyciu nośnik muzyki, a właściwie jego opakowanie, jako podstawka pod biurkowy kalendarz. Na razie mam styczeń, ale co miesiąc będę sobie kartkę wymieniać, z tyłu zostawiłam wolne miejsce na kilka słów o danym miesiącu, zamierzam je potem spiąć razem i w końcu stworzyć coś w rodzaju albumu/artjournala skończonego- pierwszy w życiu to będzie!:-)
Zaczęłam ulubionymi kolorami i starą fotką z netu, które przedstawia część moich nowych obowiązków zawodowych:-)
Zrobiłam dziś też inną pierwszą rzecz w życiu, a mianowicie uszyłam sobie portfel. Krzywulcowość jego nie jest powodem do chwalenia się, zatem nie będę nim straszyć, a piszę o tym dlatego, że w końcu coś mnie tknęło, żeby zacząć dłubać. Tylko jakoś dziwnym trafem nie w papierze... hmmmm.
Dobrego tygodnia Wam życzę:-) A sobie-szczególnie twórczego:-)

4 komentarzy:
rewelacja! świetnie wkomponowałaś to foto w otoczkę kolorystyczną! baaardzo mi się podoba:)
Dobre początki :) Podoba mi sie ta pani i pomysł z podpórką na kalendarz :)
Bardzo mi się podoba Twój pomysł i na kalendarz i na album na koniec roku :)
Robi imponujące wrażenie:)
Cudnie postarzone i pomysł także niezły:)
Pozdrawiam ciepło:)
Prześlij komentarz