Tak, żyję!!!
Nie bardzo mogę się zmobilizować do jakiegoś dłubania, jest to niewątpliwie oznak braku weny, ale jakoś szczególnie mnie to nie martwi, bo poza tym jest mi w życiu baaaardzo dobrze ostatnio. Chociaż poprzedni rok był całkiem niezły to ten wydaje się być lepszy jeszcze, zgodnie z życzeniami. Widać taki czas, żeby dłubać mniej. Troszkę próbuję się zmusić, bo wiadomo, że im więcej się dłubie, tym więcej pomysłów, a na pewno dobre pomysły to jest coś, co gwarantuje dobrą zabawę i satysfakcję, ale nie katuję się. Spędzam popracowy czas raczej w kuchni niż przy craftostole, ale jak mnie Kasia pociesza- wszak to też czynności twórcze. Zatem praktykuję ostatnio sztukę bardzo pragmatyczną- dziś na przykład pierogi ze szpinakiem od Mamy Lubego z własną sałatką z pieczonych buraczków z rukolą i serem feta okazały się być przepysznym dziełem. Nie chwaląc się, zatem nie pokażę zdjęcia:-)
Ale mam jeden malutki papierowy crafcik. Na scrapkowym blogu wyzwanie z chlapaniem, które wybrałam sobie jako próbę powrotu do dłubania. Ciągu dalszego na razie nie ma, a ateciak na zdjęcie czekał prawie tydzień. Nie jest też dziełem sztuki, ale dla niego wyciągnęłam wszystkie barwiące substancje nadające się do chlapania, a to już postęp:-)
Oto on, pierwszy kawałek papieru przerobiony przeze mnie od chyba trzech tygodni z górką. Pochlapałam mgiełkami samoróbkami (w kolorach turkus i zieleń, powstały ze zmieszania farby akrylowej perłowej i tuszy do napełniania kartdridży do drukarki), farbą akrylową zwykłą (czerwone) i perłową (białe) oraz lakierami do paznokci, z których jeden wygląda tu jak czarne kropki, ale jest ciemnozielony, a drugi to biały, te bardziej wypukłe ślady. Chlapane było po trochę mokrym papierze do akwareli chwilami przez szablon do dekoracji ciasta dołączany jako gratis do pudełka ciemnego kakao ulubionej marki:-)
Tu lepiej widać wypukłość i perłowość substancji chlapiących:
Mimo wszystko mam nadzieję, że od czasu do czasu przydadzą mi się te wszystkie klamoty okołoscrapowe, póki co codzienność mnie cieszy i satysfakcjonuje, w najprostszych i najbanalniejszych przejawach, czego i Wam życzę, pozdrawiając ciepło:-)


9 komentarzy:
fajnie, że od czasu do czasu oderwiesz się jednak od kuchennego stołu! Chlpanie świetnie Ci wychodzi :) a pierogi ze szpinakiem - mniaam!
Cudne kolory :) Tak ich wiele, a jednak każdy widać! Mistrzowska praca :)
A gdzie to dodają takie gwiazdki do "kakała"?
Tymi pierogami to przyprawiłaś mnie o szybsze bicie serca ahaha (i udanie się w kierunku lodówki za co Cię nie cierpię :P)
Oby taki dobry czas trwał caaały rok :D
Boski ateciak! Extra jest :)
Świetne chlapane atc!!!
Kolory... miód :))
:*
Intrygujące maleństwo;) I dobrze poczytać, że komuś jest dobrze i się z tego cieszy i jeszcze fajnie sobie podjada;)
hihi :) tekst mnie rozwalił :D świetny!!! zresztą jak całe maleństwo :D
i cudnie wyszło:))
wena wraca co widać i czuć ))))
Prześlij komentarz