sobota, 21 stycznia 2012

Chlapnęłam

Sobie.

Tak, żyję!!!


Nie bardzo mogę się zmobilizować do jakiegoś dłubania, jest to niewątpliwie oznak braku weny, ale jakoś szczególnie mnie to nie martwi, bo poza tym jest mi w życiu baaaardzo dobrze ostatnio. Chociaż poprzedni rok był całkiem niezły to ten wydaje się być lepszy jeszcze, zgodnie z życzeniami. Widać taki czas, żeby dłubać mniej. Troszkę próbuję się zmusić, bo wiadomo, że im więcej się dłubie, tym więcej pomysłów, a na pewno dobre pomysły to jest coś, co gwarantuje dobrą zabawę i satysfakcję, ale nie katuję się. Spędzam popracowy czas raczej w kuchni niż przy craftostole, ale jak mnie Kasia pociesza- wszak to też czynności twórcze. Zatem praktykuję ostatnio sztukę bardzo pragmatyczną- dziś na przykład pierogi ze szpinakiem od Mamy Lubego z własną sałatką z pieczonych buraczków z rukolą i serem feta okazały się być przepysznym dziełem. Nie chwaląc się, zatem nie pokażę zdjęcia:-)

Ale mam jeden malutki papierowy crafcik. Na scrapkowym blogu wyzwanie z chlapaniem, które wybrałam sobie jako próbę powrotu do dłubania. Ciągu dalszego na razie nie ma, a ateciak na zdjęcie czekał prawie tydzień. Nie jest też dziełem sztuki, ale dla niego wyciągnęłam wszystkie barwiące substancje nadające się do chlapania, a to już postęp:-)

Oto on, pierwszy kawałek papieru przerobiony przeze mnie od chyba trzech tygodni z górką. Pochlapałam mgiełkami samoróbkami (w kolorach turkus i zieleń, powstały ze zmieszania farby akrylowej perłowej i tuszy do napełniania kartdridży do drukarki), farbą akrylową zwykłą (czerwone) i perłową (białe) oraz lakierami do paznokci, z których jeden wygląda tu jak czarne kropki, ale jest ciemnozielony, a drugi to biały, te bardziej wypukłe ślady. Chlapane było po trochę mokrym papierze do akwareli chwilami przez szablon do dekoracji ciasta dołączany jako gratis do pudełka ciemnego kakao ulubionej marki:-)


Tu lepiej widać wypukłość i perłowość substancji chlapiących:


Mimo wszystko mam nadzieję, że od czasu do czasu przydadzą mi się te wszystkie klamoty okołoscrapowe, póki co codzienność mnie cieszy i satysfakcjonuje, w najprostszych i najbanalniejszych przejawach, czego i Wam życzę, pozdrawiając ciepło:-)

9 komentarzy:

Karmeleiro pisze...

fajnie, że od czasu do czasu oderwiesz się jednak od kuchennego stołu! Chlpanie świetnie Ci wychodzi :) a pierogi ze szpinakiem - mniaam!

JaMajka pisze...

Cudne kolory :) Tak ich wiele, a jednak każdy widać! Mistrzowska praca :)
A gdzie to dodają takie gwiazdki do "kakała"?

Jaszmurka pisze...

Tymi pierogami to przyprawiłaś mnie o szybsze bicie serca ahaha (i udanie się w kierunku lodówki za co Cię nie cierpię :P)

Oby taki dobry czas trwał caaały rok :D

Po prostu Asia pisze...

Boski ateciak! Extra jest :)

Katharinka pisze...

Świetne chlapane atc!!!
Kolory... miód :))
:*

Dziwolonk pisze...

Intrygujące maleństwo;) I dobrze poczytać, że komuś jest dobrze i się z tego cieszy i jeszcze fajnie sobie podjada;)

KOLOROWY ptak pisze...

hihi :) tekst mnie rozwalił :D świetny!!! zresztą jak całe maleństwo :D

Guriana pisze...

i cudnie wyszło:))

lin_ka1 pisze...

wena wraca co widać i czuć ))))