poniedziałek, 6 czerwca 2011

W nastroju piwoniowym

Weekend minął mi pod znakiem piwonii i truskawek. Piwonii wprawdzie już niewiele, bo z przyniesionych w tygodniu do domu przez Lubego kwiatów ostały się jedynie pączki na krótkich łodyżkach, ale i te maleństwa zdołały mnie zainspirować:-) W niedzielę był nawet obiad pod kolor- mianowicie chłodnik litewski, różowy jak piwoniowe płatki, w ciapki koperkowe, w kolorze - wypisz wymaluj - piwoniowych liści. Zapach kwiatów pięknie mieszał się z wonią truskawek...

Piwonie też miały swój udział w pracy zrobionej na wyzwanie Asicy na Polkach- trzeba było użyć tektury z odzysku, sznurka i ćwieków. Butelka po kubusiopodobnym soku dzięki osłonce, którą zrobiłam z powyższych materiałów, awansowała do roli wazonika dla zmęczonych życiem piwonii.

Moim skromnym zdaniem, nie ma lepszego kontekstu do użycia różu z premedytacją:-)

4 komentarze:

cyga pisze...

bardzo delikatny ten Twój róż użyty z premmmmenedytacją (jak mawia Król Julian)

JaMajka pisze...

Ale piękny :) Ach ten róż, zachwyca nawet tych, co usiłują wmówić wszystkim, że nie zachwyca :P
Dobrej nocy, różowe paskudy :P

Jaszmurka pisze...

oooo ja też mam właśnie pod nosem piwonie :D z działki babcinej podwędziłam yhyhyhy

buziole :*

Berberis pisze...

świetna praca!!! a piwonie ostatnio uwielbiam..... szkoda, że już powoli przekwitają...