poniedziałek, 25 października 2010

Pofestiwalowo fioletowo, zielono i niebiesko:-)

Jak zapowiadałam, w sobotę byłam na scrapfeście- wydaje mi się, że w tym roku panowało większe ożywienie i znacznie wzrosła towarzyskość- a może to takie złudzenie, bo moja wzrosła:-) Może to też zasługa znacznie przestronniejszego lokalu, z możliwością przyklapnięcia. W każdym razie prócz oficjalnych warsztatów kwitła pokątna działalność craftowo-edukacyjna (podglądałam zza murku kurs kusudamy), a Dominika na naszych oczach kręciła cudowne quillingowe gwiazdki. Było macanie prac wzajemne (kartek Marii, czyli Shiart, kartek Dominiki czyli selennei i Jej Mamy, scrapów Kamaftut, Ibiska i albumu Ewy- Nordstjerny, minialbumików Asicy... nie zapomniałam o czymś?:-)) spotkania z poznanymi rok temu babeczkami (nawet skakanie na plecy, ale spokojnie- to nie ja skakałam:-)) ośmielanie się wobec jeszcze osobiście niepozaczepianych i zakupy oczywiście... ale zakupoholizm był zdrowo zrównoważony całą tą aktywnością towarzyską:-)

Skorzystałam z okazji i wymieniłam się z Małgosią pudełeczkiem zapałczanym w ramach wymiany na craft imaginarium. Ominęłyśmy dzięki temu rafy pocztowe i mogłyśmy się poznać. Małgosiu, jeszcze raz dziękuję za pogaduszki i niebiańskie cudeńka maleńkie:-)

To moje zieloności, tym razem z zajawką środka pudełka:


W środku były najrózniejsze zielone drobiazgi przydasiopodobne:


i najmniejsza karteczka, jaką kiedykolwiek zrobiłam:-)

A tu pudełeczko z filuternym ptaszkiem od Małgosi, z etykietką i kwiatkiem, które przyczepione były do opakowania:



Mnóstwo niebieskich drobiazgów, w tym muszelka, konik morski i piękny morski guzik w kształcie róży. Będą z tego na pewno dodatki do moich prac, bo jak wiadomo- niebieski rządzi! :)
A tu widać, żeśmy się z Małgosią widziały i wymieniły- zdjęcie autorstwa Anny Marii (na jej blogu możecie zobaczyć obszerną fotorelację z imprezy):



Nakupiłam sobie oczywiście papierów ilsowych, na próbę troszkę kartoników od Dominiki ze Scrapińca (bo się czaję i jakoś nie oswoiłam jeszcze tego rodzaju przydasiów:-)), ćwieczki i zawieszki oraz papiery w craftshopie. Wirtualnie ściskam kobietki z którymi pozamieniałam mniej czy więcej słów, a podwójnie te, których nie namierzyłam albo nie rozpoznałam nawet:-) mam nadzieję, że kiedyś nadrobimy!

Ufff, opisałam się... mam do pokazania kilka prac, ale... może to już jutro?...

13 komentarzy:

asica.p pisze...

miło było se pościskać a Twój domek wpędził mnie w kompleksy haha:)

dziurka pisze...

kobietko!
do Ciebie tutaj zaglądam ale w Krakowie byłam tak onieśmielona, że sama nie mogę w to uwierzyć. mnie - gadułę, pierwszy raz w życiu zatkało. Byłam, uczestniczyłam w warsztatach, podziwiałam Wasze prace i milczałam. ech. następnym razem sie poprawię.
ściskam wirtualnie!!!

Wilk w owczej skórze pisze...

Mrouh, ta karteczka jest niesamowita!
Podziw!
:)

Huma pisze...

Ojej, ale gapa jestem! Nie poznałam Cię:( żałuję straszliwie... Następnym razem napiszę do organizatorów, by zarządzili podpisywanie się;)
Ściskam wirtualnie:)

Madzik pisze...

Zazdroszczę tej wizyty w Krakowie ;o))
Poprzedni scrap -rewelacyjny ;o))

Mira pisze...

No nie wierzę, że byłas tam i Cię nie poznałam :(

Daria tworzy pisze...

Hej milo bylo cie poznac

malflu pisze...

ha a ja się wyściskałam na żywo :-)
Mrouh ...jesteś cudowna :-)))

arte banale pisze...

Oh, no i tego nie mogę odżałować- zaszyta w pokoju warsztatowym przegapiłam Twoją osobę! A jak w końcu jakąś kudłatą posądziłam, że jest tobą, okazało się ,ze już się zmyłaś:( Może innym razem...

Gunnila pisze...

Milo było poznać wszystkie osoby znane do tej pory tylko z netu, i pooglądać prace "na żywca"

Bajjka pisze...

już pisałam na F, ale i tu muszę powtórzyć, że zazdroszczę tego szalonego dnia!!! achhh

elfik pisze...

Brochy z nickami na Zlocie okazaly sie zbawienne .......wiec nastepnym razem na festiwalu.......koniecznie. Chcialam byc na festiwalu, ale przepasc kilometrowa 2200 km+pora jesienna sprawily, ze moge sobe tylko wyobrazac jak bylo....

Karteczke zrobilas sliczna i pudeleczko.....takie to wszystko tycie.....

OriBella pisze...

No ja też gapa istna jestem, przez to kręciołkowanie chyba:) Żałuję bardzo,że nie wyściskałam, nie pogadałam, sobie nie daruję. Pozdrawiam cieplutko i ściskam jak mogę najmocniej:)