niedziela, 9 maja 2010

ósmego dnia

...uszyłam torbę. Aksamitny materiał w piękne fioletowo-niebieskie wzory to spódnica z lumpeksu, kupiona za grosze. Szelka, górna listwa i klapa to kawałek sztruksu z tego samego źródła. Torbiszcze nie ma usztywnienia, nie jest więc specjalnie fotogeniczna. To moje pierwsze większe coś, co nie jest dwoma prostokątami zszytymi razem, więc naknociłam tam całkiem sporo, ale pierwsze koty za płoty, na targ po jabłka i młode ziemniaczki się nada:-) Muszę jej dorobić jakieś zamknięcie, zatrzask albo zamek błyskawiczny, albo i jedno i drugie, więc będzie trzeba jej poświęcić jeszcze trochę czasu. Fotka z profilu wyszła znacznie lepiej, przód nie chciał się ładnie ofocić, napstrykałam kilknaście i wszystkie poruszone. Może kiedyś jeszcze będzie okazja do sesji:-)


6 komentarzy:

Paszczata pisze...

świetna jest, na pewno ją dopieścisz i będzie na wypad nad jezorko, a nie na targ po ziemniaczki ;)

Madzik pisze...

Ni i fajna. A ja ostatnio choruję na taką szydełkową torebkę ;o))

kasia | szkieuka pisze...

e, co marudzisz, torbka fajna. A kolory szmatek - mniam!

Peninia pisze...

Fajniusia jest:)i kolorek uroczy :)

u Alojka pisze...

fajna, z daleka bedzie widoczna

Guriana pisze...

kibicuję codziennie w majowym wyzwaniu i podziwiam:))