wtorek, 4 maja 2010

Drugie życie indyjskiej tuniki

Czwartego dnia twórczego maja postanowiłam usiąść do maszyny. Zdecydowanie brak mi cierpliwości i dokładności, jeszcze długa droga przede mną. W końcu uszyłam codzienną zakupową torbę z turkusowej tuniki kupionej za grosze w lumpku. Nie jest to jedyna rzecz, z jaką walczyłam dziś, ale tamta nie nadaje się do pokazania- jeszcze nie wiem, czy kiedykolwiek się będzie nadawała:-)



Jutro w planach coś mniej czasochłonnego, bo mam sprawy do pozałatwiania tu i ówdzie. Być może będzie to tunning tych kwiatków na torbie, które na razie bardzo skromnie wyglądają...

6 komentarzy:

Agata pisze...

Torbę już podziwiałam, więc teraz tylko zapytam, czy też masz ochotę pozostawić codzienne zajęcia na rzecz twórczego maja? ;)

nimucha pisze...

Bardzo fajna i w modnym teraz kolorze blue ( bo u mnie na monitorze ona wcale turkusowa nie jest ;) )

Anna pisze...

Kurczę, nie wiem, czy odważyłabym się pociąć tunikę na torbę... tym bardziej podziwiam, podziwiam!

Madzik pisze...

Podziwiam zaparcie....
Skąd ty bierzesz czas na codzienne prace? ;o))

Paszczata pisze...

torba juz fajnie wyglada, a jak ja jeszcze upiekszysz to bedzie full-wypas :)

Peninia pisze...

Urocza torbaw pięknym kolorze:)Pozdrawiam :)