środa, 19 maja 2010

Ciągle pada. Instrukcja szpachlowania róż.

Prawie, przestało z pięć minut temu, ale wcześniej lało. W nocy pękł wał przeciwpowodziowy, zamknięta droga do Sandomierza, kilka tysięcy ludzi do ewakuacji... Straż słychać non stop. Niedobrze.


W taką pogodę nie mogę tez dokończyć swoich eksperymentów szpachlowych (ale cóż to za uciążliwość...). Widzę, że ciekawośc budzi "zaszpachlowana" róża, z przyjemnością wytłumaczę, co z nią zrobiłam:-)


Pomysł nie jest mój, pojawił sie kilka lat temu w dodatku do Poradnika domowego. To była taka kwadratowa "książeczka", nie pamiętam jej głównego tematu, nie wiem, z którego roku, bo czytałam to u rodziców. Jesli do tej pory nie zostało wyrzucone, to i tak w tej chwili nie mam dostępu.


Cała zabawa polega na rozrobieniu z wodą białego gipsu modelarskiego tak, żeby miał konsystencję ciasta naleśnikowego- musi być zdecydowanie płynny, ale nie rzadki. Ponieważ nie mam gipsu, a wciąż mam poremontowy worek z masą szpachlową wykorzystałam ten zamiennik; z tym, że do masy dolewam czasem trochę białej farby akrylowej (takiej z puszki, do malowania drewna), bo masa wychodzi szarawa. Mam wrażenie też, że dzięki farbie masa jest mniej krucha i mniej się osypuje. Masy musi być tyle, żeby zanurzyć w niej kwiat.


Moja róża to sama główka sztuczego kwiatu kupiona za grosze w kwiaciarni, najlepiej użyć białej lub kremowej, wtedy kolor nie prześwituje. Nadziewam ją na jakiś patyk- u mnie drut dziewiarski:-) Zanurzam w masie, poruszając kwiatem, żeby wszystkie płatki w całości pokryły się szpachlą, wyjmuję i chwilę czekam, żeby nadmiar masy obciekł. Potem drut z różą wstawiam do wysokiego naczynia, np. wazonu (zabezpieczcie miejsce pod różą, bo na początku może z niej kapać). Trzeba sprawdzać co jakić czas, czy kwiat nie zdeformował się pod wpływem ciężaru masy, w razie potrzeby obracać, powiesić główka w dół, to zależy jaki chcecie uzyskać kształt. Czasami operację trzeba powtórzyć, to zależy od materiału, z którego zrobiony jest kwiat, od rodzaju masy i jej gęstości i przyczepności.


W niedzielę i poniedziałek wznowiłam eksperymenty z masą i pokryłam nią inne przedmioty.

Tu sztuczny kwiat frezji, był wybrakowany, dostałam za darmo:-) Masa, której użyłam była dość gęsta (bo to resztka z niedzielnych zabaw) bez domieszki białej farby akrylowej, za to do części dodałam odrobinkę turkusowego pigmentu do farb snieżki. Dość dziwacznie i nienaturalnie wyglądał ten kolor, zatem resztę pokryłam masą bez pigmentu. Bezdeszczowa pogoda przydałaby się, bo myślę spryskać ten kwiatek białą farbą w sprayu do renowacji wanien, która daje twardą, wyglądającą jak ceramiczna, powłokę. Nie chcę jej używać w mieszkaniu, bo mocno śmierdzi i długo schnie, czekam na lepszą pogodę, żeby operację przeprowadzić na balkonie i zostawić tam kwiat do wysuszenia.





A tu nie powiem co, ale chyba widać:) Pogoda by mi się przydała, bo chcę wyszlifować powierzchnię i również pomalować "wannową" farbą albo tylko pomalować. To część projektu, brakuje jeszcze jednego elementu, który muszę "upolować" i unurzać w szpachli oraz połączyć z tym, co już mam. Ze względu na charakter przedmiotu bardzo długo schnie, a jeszcze przy tej wilgotności...





Za paskudne foty przepraszam, ale cały dzień jest jak w nocy... Jak wyjdzie słońce, a moje szpachlaczki wyschną, zrobię im lepsza sesję:-)


W poniedziałęk i wtorek spędziłam trochę czasu przy maszynie, ale efekty będę mogła pokazać dopiero za jakiś czas, ponieważ uszyłam małe prezenty:-)


Dwa dni temu był Dzień Chomika i Dzień Czystego Biurka o czym dowiedziałam się u Kasi. U mnie dzień Chomika jest cały czas, a Czystki na biurku przeprowadzam regularnie w każdą środę rano. Mam nadzieję, że dzięki tej przestrzeni na blacie natchnie mnie dziś na zabawę papierem:-)

Słońca życzę sobie, Wam i całej zalanej Polsce.

8 komentarzy:

Lorka pisze...

Boski pomysł z tym gipsem.. z pewnioscią wykorzystam kiedyś:) dzięki za instrukcję!!!
co do powodzi to przerazona jestem co sie u was dzieje.. ja sie pod koniec czerwca wybieram na zjazd w mojej starej szkole.. wiec moze sie na jakąs kawe umówimy... ale to dam jeszcze znac:) buziole!

edyta350 pisze...

Super pomysł z tym szpachlowaniem

Mollik pisze...

cudownie wyglądają zaszpachlowane przedmioty! też kiedyś spróbuję :) i chętnie zobaczę jak już będą pomalowane biała farbą :)
okropne co się dzieje przez deszcz....

Dagmara pisze...

Super pomysł...chyba wypróbuję Twojego szpachlowania, ale się obawiam, jak się "wkręcę" to wszystko wyszpachluję,zaszpachluję :). Pozdrawiam z również zalanego Śląska i zalanych terenów.

Peninia pisze...

Wspaniale wygladają te kwiaty w gipsie:)Kiedyś robiłam:)
Kochana jak tam sytuacja u Ciebie? My blisko wału Wisły i Sanu i w strachu...rzeczy spakowane...

nifkoska pisze...

Trochę się bałam, że i Ciebie zmusiło do ewakuacji, ale widzę, że nie - to dobrze...
Co do festynowych fantów, to się jeszcze odezwę - na razie dziękuję bardzo! CHętnie przyjmiemy :))) Zrobiło mi się miło i pomyślałam, że jednak warto coś robić :)

Florens pisze...

Nie przestajesz mnie zadziwiać:) Jestem Twoją fanką!!!!

Witam! pisze...

Witam, szkoda że nie znalazłam Twojego bloga wcześniej... Wczoraj buszowałam w garażu mojej znajomej i wywaliłam kupę takich niepotrzebnych sztucznych kwiatków, a dziś za nimi płacze!!! Kiedyś na pewno wykorzystam Twoje instrukcje :) Pozdrawiam Danka