piątek, 18 grudnia 2009

spóźniony scrap (SM#21)

Kiedy Kamaftut pokazała mapkę nr 21 na scrapmapkach od razu pomyślałam o tych zdjęciach. Z wycieczki do Iłży, ponad trzy lata temu. Bardzo miłe wspomnienia i kilka bardzo symaptycznych fotek. Miałam wielką ochotę spróbować, tylko czasu nie było. Dziś mi się troszkę poluźniło niespodziewanie i pomyślałam- raz kozie smierć. Scrapy to nie jest wciąż moja bajka, ale jak nie porobię, to się nie nauczę. Przysiadłam i poszło mi szybciej, niż z niejedna kartką. Fotki drukowane niestety na drukarce- bo jak pomysł był, trzeba było kuć żelazo, póki gorące. Zdjęcia robione wieczorem, więc nie do końca oddają rzeczywiste kolory, starałam się wybrać najsensowniejsze. No i wrzucam, niech tam. Luby, jak mu pokazałam, że został "scrapnięty", stwierdził, że nie bolało:-) Wiem, że już po terminie, ale żeby Kamaftut i Lunie nie było smutno:-), to się dorzucę.




5 komentarzy:

alexls pisze...

Ha! Moj M w tym czasie tez mial taka grzywe;)A teraz ku swej uciesze, a memu smutkowi nosi sie krotko.
Bardzo fajny scrapek!

mrouh pisze...

Oj, na tym zdjęciu Luby i tak jest kudłaty tylko lekko, bo teraz ma jeszcze wieeeelką brodę- jak Mikołaj prawie, tylko czarną:-) Przystojny byłby i bez tych atrybutów, ale po pierwsze to jego znak rozpoznawczy, a po drugie- ja go takiego bardzo lubię:-)

viva pisze...

Świetny scrap! Taki naprawdę energetyczny, przekazujący radość i optymizm :-)

skrzatka pisze...

Bardzo udany scrap, optymistyczny i słoneczny, z serii tych do oglądania w ramach autoterapii przeciwzimowodepresyjnej. Kolory - błekit, żółty i biały kojarzą mi się z Grecją, ta zaś z beztroską wakacji, toż samo gest otwarcia klatki piersiowej, nabrania oddechu, to też wakacje (w kontraście do niego pozostaje pewne napięcie w twarzy).Podoba mi się zastosowanie filcowej podkładki pod krzesło (?) i uwielbiam ten figlaskowy stempel. Mam jedną uwagę kompozycyjną: góra jest dla mnie za ciężka w stosunku do dołu, dałabym listwę niebieską u góry, za to mniej światła na dole.

mrouh pisze...

Dziekuję, dziewczyny, aż chce się próbować kolejny raz;-)
Święta racja, Skrzatko, z ta kompozycją. Własnie jeszcze się gubię na tak dużej powierzchni, ciężko mi ocenić, gdzie, co powinno być. Pewnie jeszcze utrudniłam sobie zadanie przez to, że bazę wycięłam na końcu z dużego kartonu (ma dziwny wymiar 26X26), nie widziałam dobrze środka ciężkości na stronie, bo układałam wszystko, mając przed sobą wielką płachtę. Następnym razem zabiorę się do roboty jak należy- zaczynając od decyzji o formacie:-)
Poza Lubego z rozłożonymi rękoma jest dla niego bardzo charakterystyczne i bardzo oddaje osobowość wg mnie. Zresztą, zrobiłam mu bardzo podobne zdjęcie w zupełnie innym miejscu kilka lat wcześniej. To napięcię to raczej skupienie- sam czasem żartuje, że czerpie energię z kosmosu, pewnie tak się nastawia na odbiór:-)
A filc- faktycznie- podkładka pod krzesło:-)