niedziela, 6 grudnia 2009

craftowe zachcianki, czyli nadzieja na czesankowy cukierek

Od jakiegoś czasu krążę myślami wokół filcowania na sucho i mokro. Jeszcze nie miałam okazji wypróbować, pomyślałam, że może wezmę udział w candy, jeśli wygram, to będzie ZNAK:-) Candy organizuje Mana.j



Niedziela pod znakiem leniwca:-) Na obiad było śniadanie, na kolację- kujawskie kluski ziemniaczane z cebulką i twarogiem, na które wpraszam się do rodziców, jak jestem na miejscu, bo to jedno z tych dań, które najlepiej smakuje u mamy:-) Dziś się jednak zdecydowałam zrobić sama i chyba była to najbardziej udana moja próba kluchowania:-) Pokazywać nie będę, bo to potrawa wybitnie niefotogeniczna. W każdym razie zdała egzamin jako comfort food i jest mi błooogo...

W dodatku dostałam zupełnie niespodziewany (jak bardzo się go nie spodziewałam, to nie macie pojęcia...) prezent- mam nowy telefon z wymarzoną klapką (nie jestem gadżeciarą, zwłaszcza telefoniczną, ale o klapce śniłam, bo z mojej nadłużej używanej komórki wiecznie jakimś cudem bez udziału woli wysyłałam puste smsy do różnych ludzi z listy kontaków albo do kogoś dzwoniłam, nabijając sobie koszty):-)

I jeszcze jedna dobra wiadomość- chyba też za sprawą Mikołaja i to zdaje się -prawdziwego (bo ten z czarną brodą, od telefonu, nie mieszał się do tego na pewno) moja maszyna ożyła! Założyłam nitkę, bębenek po raz chyba pięćdziesiąty i wreszcie jest, tak jak powinno! Nie rozumiem, dlaczego wcześniej nie było..., ale póki co nie będę wnikać, tylko będę się cieszyć, że działa.
Miłego wieczoru mikołajkowego!

Brak komentarzy: