poniedziałek, 9 listopada 2009

Już jestem podkarpacka

Nieco pociągająca jeszcze, ale czuję się całkiem zdrowo. Fajnie jest zasiąść przy komputerze, gdzie mozna napisać "ć" (dziękuję za podpowiedzi, klawiatura była przestawiona na polską programisty i nic...):-) Nie zmienia to jednak faktu, że coraz trudniej mi wyjeżdżać z domu... Niedługo święta i okazja do zajrzenia tam znowu.

Niespodziankę dla Skrzatki wykonaną w 3/4zawiozłam tam i z powrotem, nie udało mi się skończyć. Dziś z mocnym postanowieniem poprawy wstałam i dokończyłam, pokazuję malutką zajawkę, tak na zaostrzenie apetytu:-)



Do roboty z poniedziałkiem, burym jak najburszy burek... Zieloną zupę gotuję na rozweselenie i rozgrzanie. W całym domu pachnie groszkiem, od razu człowiekowi lepiej. Niech Wam tez będzie lepiej:-)

7 komentarzy:

viva pisze...

Witamy znowu na południu :-)
A na zupę z zielonym groszkiem narobiłaś mi smaka.
No i czekam niecierpliwie na ujawnienie zajawki, bo wygląda fascynująco :-)

Enthia pisze...

Robi się ciekawie. :) Sama jestem ciekawa, co to za niespodzianka :)

Groszku wprawdzie nie lubię, ale taka zupa ma fajny kolorek, wesolutki :)

Pozdrawiam :*

alexls pisze...

Ciesze sie ze masz sie juz lepiej:) Tak trzymac!

Kulka pisze...

Łelkom hołm :-)
Fajnie, że jesteś, tękniłam.

Kulka pisze...

PS. Zapraszam po wyróżnienie :-)

kasia | szkieuka pisze...

bardzom ciekawa, co kryje sie za ta zajawka!

skrzatka pisze...

wystarczy nie mieć przez chwilę netu w domu i od razu opóźnienie w dostawie informacji! O, jak mi miło!