piątek, 25 września 2009

wróconam, a jutro znowu w drogę:-)

Wróciliśmy z chaszczy, trochę je poskromiliśmy, ale nie mam złudzeń- wiem, że jak pojedziemy za pół roku, to znów będzie wyglądało, jak tydzień temu. Operacja obcinania orzechowych konarów, które zagrażają dachowi domku udała się połowicznie- daliśmy radę usunąć tylko jeden, do drugiego trzeba jakiegoś bardziej specjalistycznego sprzętu, bo inaczej może się źle skończyć ta zabawa. Niestety, drzewo rośnie tak, że cięzko dostać się do właściwej gałęzi, a gdyby nawet udało się ją uciąć, spadłaby na dom, linię energetyczną albo, co gorsze- człowieka. Daliśmy spokój na razie. Zdobyłam całe pudło orzechów i niestety jutro w Krakowie pojawię się z rękoma ubrudzonymi tym naturalnym samoopalaczem... juz zapomniałam, jak ciężko zmyć orzechowe plamy... nawet pumeks był w ruchu, nie mam linii papilarnych, a plamy nadal są:-) Przywiozłam też pudło śliwek i jeszcze dziś muszę je jakoś zabezpieczyć do naszego powrotu w niedzielę, bo przerobić przecież do rana nie dam rady... Drzewka ciężkie od owoców, chociaż sliweczki małe, to w smaku dobre, jest ich istne zatrzęsienie.
Zdjęcia są więc z chaszczowni. Pierwsze specjalnie dla Alexls, która podziwiała przez obiektyw niebo za oceanem. Proszę, oto kawałek nieba świętokrzyskiego:-)



Tu kawałek rękodzieła Lubego, skończone okiennice. Ja myślę, że jak na informatyka, który nigdy wcześniej nic takiego nie robił, wyszło mu genialnie. Domek zyskał na uroku i mam nadzieję, że na bezpieczeństwie.



No i widok na okolice z drogi. Mamy tam dwóch sąsiadów- z prawej wuja Lubego, z lewej też stoi jakiś domek. Reszta to pola, pola, pola i sad jabłkowy. Jak dla mnie jest tam ponuro dość. Te tam wiejskie siedliska a la rozlewiska to nie dla mnie, owszem pojechać raz czasem jest przyjemnie, coś tam z drzewka skubnąć, ale do uprawiania ogrodu to ja się nie nadaję. Po każdym takim wypadzie z radością wracam do naszego miejskiego mieszkanka, skąd wszędzie blisko. Nic nie poradzę, może za młoda jestem na takie tęsknoty:-)


Dobrej nocy życzę wszystkim, a do zobaczenia mówię tym, co się wybierają lub wybrali do Krakowa:-)

3 komentarze:

alexls pisze...

Dziekuje Mrouh:D

Manualnie.pl pisze...

Oj Mrouh, jak ja się cieszę, że mnie odwiedziłaś:) Dodaję już sobie Twojego bloga do odwiedzanych i teraz będę częstym gościem:) Miło znowu móc podziwiać Twoje dopracowane, piękne prace! Nawet nie wiedziałam, że robisz takie fajne scrapy! Super:) Uściski!
K.

qlkowa pisze...

Domek na wsi? Och, jak fajnie!!!