piątek, 18 września 2009

Sen był zagadką

Właściwie sen był zagadką i dla mnie, bo niewiele pamiętam, z tego co mi się śniło:-) Obudziłam się z niejasnym, ale przyjemnym i pięknym wspomnieniem sennego marzenia o indyjskich tkaninach w fantastycznych, mocnych barwach. Było też jakieś wielkie miasto, teoretycznie indyjskie, ale w którymś momencie okazało się dotąd nieodkrytą przeze mnie indyjską dzielnicą Paryża. Były i eleganckie, majestatyczne, tajemnicze koty, z którymi udawało mi się nieźle dogadywać (to chyba dlatego, że Furiatka ostatnio zrobiła się dosyć gadatliwa i "odpowiada" mi, jeśli użyję głosu o podobnej wysokości dźwięku, co jej miauko-mruczenie, śmiechu jest co niemiara przy okazji tych naszych "rozmów", rzecz jasna). W sumie było bajkowo, muzycznie (choć zupełnie nie bollywoodzko, to nie moje klimaty), barwnie, pachnąco, magicznie... Hipotezy Szkieukowej Kasi i Alexls są częściowo trafne, a nawet w tych fragmentach, gdzie nie są, baaardzo mi przypadły do gustu (ach, być skrzydlatym kotem, to byłoby coś...):-). A dlaczego taki digi-obrazek powstał? Usiłuję oswoić nieco gimpa, bo jest mi potrzebny do wykonania pewnego miłego zlecenia. W ramach sprawdzania możliwości tego programu owe "dzieło" popełniłam jako impresję po-senną. Spodobało mi się, ale jeszcze muszę się duuuużo nauczyć o programach graficznych (nie potrafię jednak- bo mnie to śmiertelnie nuuudzi- usiąść z kursem i tłuc ćwiczenia, jak leci- owszem, z poradników korzystam chętnie, ale tylko w zakresie, w jakim w danej chwili dane narzędzie jest mi potrzebne, zazwyczaj uczę się metodą "obklikiwania", dopiero jeśli naprawdę nie mogę się połapać, szukam jakichś manuali)...
Żeby nie było tak zupełnie bez fotki pokażę coś, co dziś trafiło do moich rssów i jest związane z Indiami. To zdjęcie mnie urzekło:

Znalazłam je za pośrednictwem bloga Modish, a pierwotnym jego źródłem jest ta strona.

Dobranoc, kolorowych snów:)

Brak komentarzy: