poniedziałek, 21 września 2009

Guziole

Druga część guzioli. Tym razem z jaśniejszej modeliny i z mieszanej. Wciaga:-) Tylko nie wiem, po co mi tyle guziczków, jak dotąd nie użyłam chyba ani jednego do kartek:-)

Na dokładkę Furia maszynowa. Mój "braciszek" stoi na parapecie, bo na stole mu niewygodnie i za daleko do wolnego gniazdka, a futrzasta zrobiła sobie z niego punt widokowy na bibliotekę i blok naprzeciwko. Uwielbiam profil kociastej...







Zdjęcia z soboty przedstawiają "posiadłość" Lubego na wsi. Domek jest niezamieszkany od 2 lat, ostatni lokatorzy nie troszczyli się o niego zupełnie, a i nam jakoś ciągle tam nie po drodze. Trzeba było zabezpieczyć okna, bo bezmyślne dzieciaki powybijały szyby. Luby zmajstrował z resztek boazerii z naszego straszliwego przedpokoju eleganckie okiennice. Pojechaliśmy je zamontować. Nie obyło się bez problemów, ale w końcu wiszą. Ogród wygląda jak dźungla amazońska, pokrzywy są mojego wzrostu. Ale są też jakieś dziwne niby-poziomki- wyglądają jak poziomki, ale są prawie bez smaku, jeśli nie liczyć lekkiej goryczki. W środku jakieś takie waciane i jak na poziomki to zdecydowanie za duże. Ładnie wygląda taki dywanik przed bramą nawet jeśli to jakieś zwyrodniałe poziomki:-) Jest też biały winogron oraz pyszniaste śliwki oraz późne jabłka. Niestety, nic nie zdązyliśmy pozrywać, bo zastał nas prawie zmierzch przy montowaniu okiennic, narzędzia zbieraliśmy z chaszczy po omacku. Trzeba się wybrać, zanim wszystko opadnie.

Miłego poniedziałku:-)

1 komentarz:

nowalinka pisze...

A, świetne guziole, a najbardziej mnie urzekły te listeczki :))