poniedziałek, 28 września 2009

Candy u Brises. Po Krakowie:-)

Wiecie, że Brises została przyjęta do ekipy projektantek Inspirational Card Sketches? Z tej okazji organizuje jesienne smakowite candy.



Naprawdę warto, zwłaszcza dla Jej prac. Wiem, bo w Krakowie zjawiłam się w odpowiedniej chwili i odpowiednim miejscu, w sam raz, żeby dostac od niej kartkę w pudełeczku (pokażę jutro, bo dziś to już mi zdjęcia nie wyjdą). Kiedy pokazywałam wieczorem swoje zdobycze u brata Lubego, wszyscy macali z zachwytem, nawet panowie:-) Naocznie przekonałam się, że Brises jest ogromnie sympatyczną kobietką, słońce w czystej postaci:-)

Oczywiście na Festiwalu namierzyłam Jaszkę i Nulkę, rozpoznałam Oliwiaen i Nowalinkę, pooglądałam genialne prace (stemple!!!) Nordstjerny, a Anna Maria pozwoliła mi pomacać swoje skrapy (które zapierają dech, nie ma w tym krzty przesady), z przyjemnością i zainteresowaniem podpatrywałam Kamaftut w czasie kursu... Było głośno, wesoło, kolorowo i tłocznie- zwłaszcza przy stoiskach:) Dziękuję dziewczynom-organizatorkom bardzo, bo wiem, że były tak zalatane, że nie wiedziały chwilami, jak się nazywają, ale warto było:-) Nie mam żadnych fotek, bo zapomniałam zabrać aparat z samochodu:-( ale mam pamiątki w postaci kupionych papierów i kartki od Brises:-)

W niedzielę wyskoczyliśmy sobie do Puszczy Niepołomickiej, bo pogoda była przepiękna. Żubrów nie zobaczyliśmy, mam wieeelki pęcherz na stopie po 3,5 godziny maszerowania, ale i tak fajnie było, sympatycznie i pięknie:-)



Po drodze trafilismy też do Zamku Królewskiego w Niepołomicach i trafiliśmy prosto na... wojnę. A ściślej mówiąc na imprezę pt. Pola Chwały, w ramach której można było zobaczyć inscenizacje przedstawiające np. wojnę w Afganistanie.



Miały być też pokazy grup odtwarzających okres napoleoński, ale nie czekaliśmy już na nie, bo nie takie były plany. Były też tańce dworskie, wypożyczalnia strojów historycznych, rycerze, stragany z ekologicznymi produktami, gry planszowe, figurkowe, komputerowe, możliwość postrzelania z łuku... Impreza bardzo atrakcyjna, nawet jeśli nie jest się fanem militariów. Fantastyczny weekend, jednym słowem:-)

3 komentarze:

Brises pisze...

Nawet nie wiesz, jak ciepło zrobiło mi się na serduszku, gdy przeczytałam Twoje słowa. Dziękuję! I szkoda, że nie wiedziałam, że Ty , to Ty, zapytałabym dokładnie, jak robiłaś Swoje białe róże...
Pozdrawiam ciepło,
Brises

alexls pisze...

Mrouh! Ale Ci zazdraszczam, ze bylas na zlocie! Jak sobie pomysle, ze z mojego Tarnowa to "rzut beretem" na taki zlot bym miala to zaluje, ze mnie wynioslo na drugi koniec swiata... Juz sobie obiecuje, ze kolejny przyjazd do kraju bede planowac pod katem takiego "zlotu"....
Pomarzyc dobra rzecz;) Pozdrawiam!

Peninia pisze...

...tak, w Krakowie chyba stałyśmy kolo siebie jak Brises rozdawała kartki...bo skoro masz jedna i ja jedną to tak musiało być:)
Ja to takie maleństwo z warkoczykiem...
A i jeszcze przegladam Twój blog a tu widzę, ze pochodzisz z podkarpacia i ja też:))A jesli moge spytac to dokładnie z jakiej miejscowości?
Ale sie złozyło :))Tak koniecznie te plakietki nastepnym razem :)