środa, 26 sierpnia 2009

shrek

...czyli remontu ciąg dalszy. A po prawdzie to remont utknął, a ja w nim i wkurza mnie to strasznie, ale niewiele mogę poradzić. Chodzą mi po głowie różne pomysły, tylko z możliwością realizacji krucho. Mam mętlik dookólnie i w głowie, nie potrafię się za nic zabrać...Jak już mi się zachce, to utykam w połowie, bo nic nie mogę znaleźć w tych pudłach i kartonach. Żeby nie było tak ponuro wklejam fotkę. To jest odświeżony nasz były salon z sypialnią, który stał się teraz gabinetem/warsztatem Lubego. Zastrzegam, że nie przykładałam ręki do wyboru kolorów (każda ściana ma inną barwę) ani malowania, ani dekoracji tego wnętrza :-) Przyznaję się tylko do kota (który wygląda na tym zdjęciu trochę jakby był z kartonu, jak shrek:)) dobierajacego się do smakowitych listków paprotki. Furiatka ma używanie teraz, bo zagracone remontowo mieszkanie zyskało mnóstwo róznych kątów i zakątków, w których mozna się chować i wygodnie spać, a nawet wyczyniać rózne akrobacje tuż nad głowami człowieków. Wieczorem pokażę interesujące (zwłaszcza dla Futrzastej) detale architektoniczne, jesli ktoś chce wiedzieć, jak nie urządzać wnętrz to zapraszam:-)

1 komentarz:

kasia | szkieuka pisze...

hm, kazda sciana w innym kolorze, powiadasz? Zaciekawilo mnie to, bo ja tez sie zastanawiam nad takim rozwiazaniem ze wzgledow ekonomicznych - u nas mozna kupic puszke farby za $5, jesli jest to farba "oops", czyli ktos kupil, nie polubil i oddal do sklepu... ale oczywiscie taka farba wystepuje w pojedynczych puszkach. (Normalnie taka sama puszka kosztuje okolo $30). No i stad zdaje mi sie, ze kazda sciana wyjdzie w innym kolorze... Chyba musze to jeszcze przemyslec :)