piątek, 14 sierpnia 2009

hm... nie wiem, co powiedzieć...

Nie mam właściwie żadnego usprawiedliwienia dla tak długiej nieobecności. To znaczy żadnego jednego wielkiego powodu, za to wiele małych, które razem spowodowały, że bloga na jakiś czas zaniedbałam. Sporo zmian za mną, w najbliższej przyszłości kolejne, niektóre nawet są w trakcie dziania się. Nie mam też nic fajnego do pokazania tutaj. Jestem teraz poza domem, bez szpargałów craftowych, chwilowo żyję bardzo realem. Moja działalność twórcza ogranicza się na razie do sporadycznego gotowania obiadów. Tymczasem nasze mieszkanie wygląda mniej więcej tak:


Tak, jak połowa narodu, wakacje przeznaczam na remont. Mój pokój jest już w nieco bardziej cywilizowanym stanie, niestety, wszystkie swoje zabawki zapakowałam w skrzynki i kartoniki a potem do świeżo poskładanych szaf i kompletnie nie wiem, gdzie co mam, a jeszcze mniej mam czas, żeby się nimi bawić. Długo nie miałam nawet netu, przypomniałam sobie, jak się żyje tylko o książce i radiu w ramach rozrywki i muszę powiedzieć, że to było bardzo dobre doświadczenie... co nie znaczy, że teraz z lubością nie korzystam ze zdobyczy cywilizacji w postaci internetu:) Za kilka dni będę musiała jednak wrócić do tego tam bałaganu i przywrócić ścianom jakieś płaszczyzny i kolory. Niby to jest całkiem przyjemna część remontu, pod warunkiem, że ma się z połówkiem podobne estetyczne zapatrywania. Myślę, że jesteśmy dość kompatybilni (czego dowodem 14 lat wspólnej historii), jednak w sprawie aranżacji i dekorowania wnętrz jakoś ciężko nam się zgodzić:-) Obawiam się, że nie będzie to bezbolesne ani szybkie:-), nie mam pojęcia więc kiedy na dobre będę mogła wrócić do normalnego życia. Mam milionowopostowe zaległości, ale zaglądam na blogi z doskoku. W każdym razie żyję jakoś, ręce mnie świerzbią, żeby pomajstrować, bardzo mi miło, że ktoś mnie jeszcze pamięta, pozdrawiam czytaczy gorąco:-)

9 komentarzy:

alexls pisze...

Dobrze ze nareszcie sie odezwalas. Napewno nie tylko ja wyczekiwalam kolejnego wpisu. Usprawiedliwienie przyjete, ale nie znikaj juz wiecej na tak dlugo! Pozdrawiam i zycze szybkiego uwiniecia sie remontem!
p.s. a jak poszedl Ci egzamin na prawko?

kasia | szkieuka pisze...

hurra! zyjesz jeszcze! pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia w remontach, i oby sie kompatybilnosc ukladala :)

Jaszmurka pisze...

No nareeeszcie! :*:*
Przedpokój wygląda oszałamiająco! Ja bym już nic nie zmieniała! ahahha Cóż za dizajn! :D

A tak serio... to życzę wam szybkiego dogadania... im szybciej zrobicie po Twojemu (yhyhhy) tym szybciej zaczniesz scrapować :*

buziol z otchłani :*

qlkowa pisze...

Oboziu...
Współczuję:)

Kulka pisze...

Omatkozcórką, jak ja ci współczuję :-) Nie znoszę remontów. A i tak regularnie je robię, no bo czasem, wiadomo, człowiek musi, inaczej się udusi ;-)
POWODZENIA:-)

Anonimowy pisze...

NARESZCIE! Nie znikaj już na tak długo...
strzelinianka

Raincloud pisze...

No proszę! A już myślałam, że blog został porzucony na dobre.

Anonimowy pisze...

nie marudz wez sie do roboty!

Mrouh pisze...

Ten ostatni komentarz również jest autorstwa osoby ukrywającej się pod nickiem babojagołak. To tak dla ułatwienia dla tych, co szukają w googlu.