piątek, 20 lutego 2009

Zabawa

Alexls zaprosiła mnie do zabawy w Jedyne:



1.Odpowiadamy na pytania:
-jedyny taki dzień
-jedyna taka noc
-jedyna taka chwila
-jedyne takie wydarzenie
-jedyna taka scraperka
2.Wklejamy zasady i banerek na swój blog.
3.Wywołujemy do zabawy 5 innych scraperek.
4.Powiadamiamy o zabawie również scraperkę z ostatniego pytania

Hmmm... Jest tylko jeden problem ze spełnieniem zasad:-) Kiedy myślę o jedynym dniu- mam ich przed oczami wiele. Wiele dobrych i jedno złe wspomnienie. Kiedy myślę o jedynej nocy- mam na myśli niezliczone "jedyne" w swoim rodzaju dobre noce i kilka nocy nieprzespanych z nerwów i zmartwienia. Nie chcę o nich tu pisać, bo raz, że to zbyt osobiste, dwa- że byoby tego za dużo. Jeszcze więcej jest jedynych chwil- ale żeby jednak coś tu napisać wymienię jeden moment, który do dziś, jak zamknę oczy, potrafię przeżyć od nowa. To moment z początku znajomości z Lubym, jeszcze w liceum, zdaje się przed jego studniówką. Rozmawialiśmy sobie i nagle skrzyżowały się nasze spojrzenia: miałam wrażenie, że zostałam wciągnięta w jego oczy, nic poza nimi nie widziałam. Co ciekawe później okazało się, że On miał to samo wrażenie w tym momencie, też to zapamiętał. Zwyczajna chemia- wiadomo, że jak się kogoś lubi to przy patrzeniu na tę osobę źrenice się rozszerzają. Sądząc po wielkości naszych źrenic, bardzo się lubiliśmy:-) Wciąż mam w pamięci tę chwilę, choć to juz 13 lat. I wciąż mi się źrenice rozszerzają:-)
Z wydarzeniem też będzie problem. Wolę nie pisać o negatywnych, więc... Świeżym i ważnym jest to, że znów pracuję, a kiedy usłyszałam tę nowinę przez telefon i omawiałam szczegóły, przypaliłam ziemniaki:)

Jeśli chodzi o jedyną scraperkę, to mam jeszcze większy dylemat. Trochę dlatego, że sama scraperką nie jestem, każdy kto się za to zabiera i doprowadza do końca swoje projekty, jest dla mnie w tej chwili guru:) Podziwiam i zazdroszczę łatwości dobierania kolorów, zdolności do skomponowania wielu elementów w jedną spójną całość, ale też (i jest to chyba bardziej w moim stylu) oszczędne operowanie tymi drobiażdżkami, kiedy w rezulatcie powstaje coś clean&simple, ale z charakterem i bardzo wymowne. W obu stylach znam sporo zdolnych osób, szczęka opada mi i na widok prac bogatych, i prostych, więc nie wskażę Jedynej:-) Mam wielkie zaległości (znów!) w czytaniu Waszych blogów, ale mam wrażenie, że zabawa juz zatoczyła wielkie koło i obleciała cała blogosferę, więc nie będę nikogo wyznaczać.

Jestem po pierwszym tygodniu pracy. Nawet gardła nie nadwerężyłam, jak bywało do tej pory. Trochę się odzwyczaiłam, więc ten tydzień z lekcjami i posiedzeniami albo szkoleniami od rana do późnego popołudnia był dla mnie męczący, ale tak ogólnie jestem bardzo, bardzo zadowolona z planu i kolegów i koleżanek, a nawet z uczniów (mam nadzieję, że już tak zostanie, bo byli w tym tygodniu bardzo sympatyczni:-)). Niestety, nie craftnęłam nic a nic, więc nie będzie żadnych fotek... Idę pooglądać, co natworzyliście przez ten czas:-)

Brak komentarzy: