niedziela, 18 stycznia 2009

Zwyciężył rozsądek

Tak, od dawna na to choruję. Mam nadpoczucie odpowiedzialności i coś w rodzaju skąpstwa, jeśli chodzi o spełnianie własnych marzeń za pieniądze. Maszyna poczeka, bo po pierwsze to jednak raczej nie będzie mała janome. Poszperałam w necie w poszukiwaniu opinii, no i wychodzi na to, że jeśli przyjdzie mi do głowy zabrać się za szycie, to się z nią umęczę. A po drugie zasada nie wydawania więcej, niż się ma (chociaż mam oszczędności pozwalające kupić 40 małych janomek, ale te pieniądze są przeznaczone na co innego, trzeba zdobyć nowe- fundusze celowe:-)), sprawdza się do tej pory znakomicie, więc dobrze byłoby się jej trzymać. Oczywiście bardzo mnie łapki świerzbią, ale pomyślałam,że to może być dobry pretekst do wyprzedania części mojej kolekcji perfum, których nie używam. Jak mi się uda zdobyć, w ten czy inny sposób, połowę sumy potrzebnej na nieco większą janomkę, wtedy sobie ją sprezentuję. Kompromis pomiędzy chceniem tu i teraz, a rozumem.

Popstrykałam trochę fotek- zaległe magnesy, kotka-pachniotka w lepszym świetle, nowy stosik książek zdobytych w ostatnich czasach, ale teraz ich nie wrzucę, bo urzęduję przy salonowym komputerze, okazało się, że brakuje mi tu programu graficznego i czcionki, żeby wstawić zdjęcia.


Chciałabym za to "podać dalej" stronę, do której odnośnik znalazłam na blogu craft zine.

Mianowicie papierowe cuda Yulii




Gorąco zachęcam do odwiedzin na stronie Yulii, zachwycające wykorzystanie papieru. Mogłabym mieć takie coś na ścianie...

Furia uznała, że jest marzec i że to jest dobry czas na przeistoczenie się z dziewczynki-Furiatki w dojrzałą pannę-Furię. Nasza poprzednia kocina wzięta była wprost ze schroniska, gdzie ją wysterylizowano, dlatego nie miałam okazji słuchać zawodzeń towarzyszących temu przeistoczeniu. Biedna Furia... Odczekamy należny czas i zapiszemy się do weta na sterylkę. Wprawdzie jest kotem domowym, nie wychodzi poza balkon, ale nie wyobrażam sobie patrzeć i słuchać, jak się męczy, kilka razy w roku.

3 komentarze:

kociokwik pisze...

Nusia, całkiem jak Furia, uznała, że jest dorosła... My dajemy tabletki i mamy umówioną wizytę.
Pozdrawiam:)

nowalinka pisze...

Hm, ja osobiście póki co jestem zadowolona z małej janomki, nawet udało mi sie dzięki niej skrócić dwie pary dzinsów (igły jeszcze nie złamałam...tfu, tfu odpukać...). U mnie przeważył brak miejsca i to, że mam dzieci (a musze przyznac, że jest łatwa w obsłudze), więc jakby co one przejmą ją w spadku a jak ja sie douczę lepiej szyc to wtedy może pomysle o lepszej maszynie, kto wie?
Pozdrawiam i lecę obejrzeć te papierowe cuda...niestety na kotach sie nie znam...

marikodzi pisze...

dzięki za komentarz, napewno będę cię odwiedzać!