wtorek, 13 stycznia 2009

Wreszcie!

Od kiedy Arine pojawiła się na fotoforum gazetowym, jej piękne grafiki zawróciły mi w głowie. W większej ilości i różnorodności można je zobaczyć na jej blogu . Jest czym cieszyć oko! "Wreszcie" w tytule posta wcale nie odnosi się do tego, że Arine ma bloga- bo ma już dawno i wszystkie craftolubki dawno już go mają zapisanego w ulubionych. Od momentu zajrzenia na jej bloga chodziło mi coś po głowie. Długo męczyłam się, żeby odnaleźć w pamięci, z czym kojarzą mi się rysowane panie Arine. Wreszcie odkryłam, kupując na stoisku z używanymi książkami na dworcu zachodnim w Warszawie... książkę kucharską:-)


(autorem zdjęcia jest użytkownik allegro antykwariat_prl)

Kupiłam ją z sentymentu dla innej pozycji tych autorek:

(autorem zdjęcia jest użytkownik allegro hermen1)

Jako gotująca nastolatka bardzo często korzystałam z tej dowcipnie i przystępnie napisanej książeczki. Razem z kilkoma przepisami wryły mi się w pamięć charakterystyczne, zabawne panie z fantastycznymi fryzurami występujące na ilustracjach. Oczywiście panie Arine są tak naprawdę zupełnie inne (o ileż szczuplejsze w większości przypadków!:-) ), jedyne w swoim rodzaju, a tylko owe zakrętaski we włosach (które, jako posiadaczka mocno kręconych loków, nie nadających się do prostowania, wprost uwielbiam!) skojarzyły mi się z ilustracjami Mirosława Pokory. Nie mam ładnego przykładu z "Abc sztuki kulinarnej" zakupionej w Warszawie, bo mój egzemplarz jest mocno pożółkły i sfatygowany, ale znalazłam przykład prac tego ilustratora w internecie, na stronie wydawnictwa dwie siostry . Postacie w "Vademecum łakomczucha" mają podobne "uczesania", jak te z książeczki "Babcia na jabłoni".



A tu Gospodyni Arine.


Gdyby panie Fedak zechciały napisać kolejną przystępną książkę kucharską mogłyby zwrócić się do Arine o ilustracje, bo niestety pan Mirosław Pokora wspomóc ich juz swoją kreską nie może. To z powodu tego smacznego skojarzenia panie Arine od razu wzbudziły we mnie ogromną sympatię!

2 komentarze:

kasia | szkieuka pisze...

rety! ja tez pamietam te wlochate panie! Niesamowite byly, mam na mysli szczegolnie te z Vademecum Lakomczucha. Ciekawe, w jakiej ksiazce je widzialam.

Arine pisze...

Jak to dobrze, że tu trafiłam!:)
Ilustracje pana Pokory są przepiękne, a zupełnie o nich zapomniałam...Teraz będę polować na książki z jego ilustracjami, treść już mniej ważna;)Mam nadzieję,że z czasem moje rysunki będą jeszcze lepsze i choć do pięt pana Pokory dosięgnę!;)

Pozdrawiam serdecznie- będę tu częstym gościem:) Arine