wtorek, 20 stycznia 2009

Uprzejmie informuję:-)

Że u DecoMarty można wygrać słodką babeczkę i poszewkę pikowaną na podusię:-)



Po drugie informuję, że po lekturze różnych inspirujących blogów Specjalistów od Ulepszania Życia postanowiłam nie mieć wszystkiego pod kontrolą (bo nie chcąc mieć dzieci jestem o to podejrzewaną... zresztą, zawsze uważałam, że za mało mam pod kontrolą i że umiejętność ta jest raczej zaletą), "dałam se na luz" i... zakupiłam maszynę do szycia. Nie Janomkę. Większą, ale podobno prostą- Brothera. Dołożyłam do pierwotnie planowanej Janomki tylko stówkę. Zrobiłam to po konsultacjach z krewnymi i znajomymi królika, którzy co nieco znają się na rzeczy i znają dobrze mnie:-) Kilka flaszek perfum wystawiłam na straganik, może ktoś się nimi zaopiekuje (jak nie, to w końcu może się przekonam do allegro albo e-baya). Tak naprawde skusiłam się na atrakcyjną cenę maszyny, ot, cała tajemnica.

Pojeździłam sobie godzinę groszkowym pełgocikiem, ale słońce dziś tak daje po oczach, że dwa razy nie zauważyłam białych linii na jezdni i raz człowieka! Człowiek przeżył, ja też, po liniach przejechałam tylko ciut:)
W końcu zaczynają do mnie napływać dobre wieści, powolutku życie się normuje, będę mogła spać spokojniej. Szykuje się parapetówka, zaczynam myśleć o ładnych prezentach.
Kocina wczoraj dawała niezły koncert, ale mam wrażenie, że tak sobie śpiewała z przyzywczajenia, podziwiając swoje zdolności wokalne, miałam wrażenie, że słucha sama siebie. Nie było w tych śpiewach już tego bólu istnienia dającego się słyszeć dwa czy trzy dni temu, a dziś ciiisza. Aż mi dziwnie.

Jakiś czas temu Nowalinka zamieściła u siebie piękne serducha niebiesko-brązowe, które bardzo mi przypadły do gustu, bo sama w zeszłym roku zachorowałam na to zestawienie. Zaczęło się od zasłon, potem znalazłam czekoladowe poszewki na poduchy (czywiście obie rzeczy upolowane w lumpku), dorobiłam im turkusowe szlaczki z muliny, a potem domalowałam sobie obrazek na ścianę, mocno inspirowany lotosem Alana Buckle



Wyszłysmy dzis z Furią na balkon powąchać powietrze, tzn. ona zawsze to robi siedząc na parapecie okna (u mnie jeden z pokoi ma okno wychodzące na balkon). Widok był taki:

W prawo:

W lewo:

1 komentarz:

nowalinka pisze...

No, to maszynę już masz, gratuluję i życzę przyjemnego szycia :)