poniedziałek, 12 stycznia 2009

Od czego tu zacząć?...

Miałam wielką nadzieję, że ten Nowy Rok będzie lepszy. Zaczął się niedobrze. Źle śpię i na niczym się skupic nie mogę. Mimo wszystko próbuję czymś zająć ręce. Moim sposobem na takie chwile jest m.in. robienie na drutach. Niczego konkretnego nie udziergałam (zapytana przez Osobistego, co dziergam w takich wypadkach odpowiadam, że nie jest ważne co, a w jakiej intencji:-)), jednak przerobienie kilku rzędów prawych i lewych oczek pomaga mi jakoś przepracować w głowie zmartwienia, żebym jako tako funkcjonować. Można jeszcze strzelać folią bąbelkową, ale mało to ekologiczne, bo potem nie ma w co zapakować przesyłek:-)
Chcąc zorganizowac sobie czas robię jakies drobne rzeczy- powstała kolejna seria magnesów z cudownymi żabami, ale pokażę je następnym razem, bo nie zrobiłam im zdjęcia. W Sylwestra wczesnym wieczorem przerobiłam naszyjnik, który dostałam od pewnej Francuzki goszczącej w moim miejscu pracy. Gest był bardzo miły, ale naszyjnik koszmarny:-) chociaz z kolorem trafiła, bardzo go lubię. Zamiast metalowego kółka w kolorze złota pokrytego jakąś emalią, zawiesiłam na rzemykach krążek tzw. szkła weneckiego i jest lepiej. Tak się prezentuje, niestety zdjęcie robione przy lampce, bo wstaliśmy tak późno, że światła dziennego już nie było:-) Widoku sprzed metamorfozy Wam oszczędzę:-)



Łatwość kupowania przez internet czasem bywa zgubna. Był czas, że zbytnio szalałam na allegro, dlatego teraz jak mam cos kupić przez net, kompletuję zamówienie i zostawiam przynajmniej na jeden dzień, jeszcze raz sprawdzam, czy na pewno potrzebuję wszystkiego i albo znów "biorę na wstrzymanie" albo klikam "zamów". Skomplikowane, ale chroni przed zbędnymi wydatkami. Zastanawiam się własnie nad startowym zestawem scrapowym złożonym z jednego sporego zestawu papierów, dużych stempli, pudru i tuszu w podstawowych odcieniach. Nie zabrałam sie do tej pory za tę działkę craftową, a do stempelków ciągnie mnie od dawna. Jakieś siedem lat temu odkryłam zagraniczne strony stempelkowe i galerie prac, od tamtej pory wzdycham do pieczątek. Kilka zrobiłam sobie sama z gumek-myszek i ozdobiłam z ich pomocą papier do pakowania prezentów. Sprawdzają się bardzo dobrze, ale trzeba umiec nie tylko narysować, ale tez wyciąć w gumce to, co chce się potem odbijać. Niestety, nie posiadam nawet tej pierwszej umiejętności w stopniu zadowalającym:-) Już kilka lat leży w specjalnym pudle komplet nożyczek do ozdobnego cięcia, a wstążki, skrawki papierów różnej maści, guziki chomikuję odruchowo od zawsze, może w końcu okażą się przydatne?
Jakby na życzenie znalazłam dziś Jaszmurkowe candy. Pomyślałam, że może się dopiszę, a nuż widelec będę miała większy zestaw startowy:-)?


Strasznie długa ta notka będzie. Nie wiem czy ktokolwiek dobrnie do końca, ale muszę jeszcze podziękować alexls za zaproszenie do muzycznej zabawy. Jest mi bardzo miło, dlatego obiecuję zastanowić się nad rzetelną odpowiedzią. Połowa Trójkowego Topu Wszech Czasów mogłaby się tu znaleźć! Będę miała pretekst, żeby następny wpis umieścić wcześniej, niż za dwa tygodnie:-) Jakoś od pisania humor mi się poprawił:-) Pozdrawiam!

Brak komentarzy: