piątek, 19 grudnia 2008

Przedświąteczna krzątanina

u mnie nie polega na pucowaniu okien (no, dobrze, wypucowałam część, ale nie dlatego, że święta idą, ale dlatego, że Furia je maże, poszczekując na wróble pod blokiem), kupowaniu karpia i ubieraniu choinki (karpia nie jem, choinki nie będzie ze względu na kota wszędobylskiego, a święta i tak celebrujemy gdzie jndziej). Pod tradycyjne czynności przed świętami może podpadać jedynie pieczenie sernika-piernika z przepisu lis_ki, ale upiekłam go z okazji plotkowego spotkania z koleżankami z byłej pracy- i już go prawie nie ma:-). Cieszę się, bo przekonałam się, że sernik nie jest wcale taki trudny, dwa razy zrobiłam i dwa razy był zjadliwy (choć nie doskonały, muszę go jeszcze przystosować do swojego gustu):



Przedświątecznie spieszyłam się tez z niespodziankami dla moich koleżanek. Dla M. butelka według jej wskazówek:



Dla A. kolczyki- kolor na zamówienie:


Dla M-olki kolczyki- kolor na zamówienie:



i niespodzianki, które mogą jeszcze ucieszyć kilka osób:






Miałam jechać dziś w nocy, za dwie godziny, do domu, ale przeziębienie mi się przyplątało (nie złapałam go myjąc okna, ale prowadząc gorącą dyskusję z koleżanką K. na "środku ulicy" w bardzo wietrzny i zimny dzień...), muszę się podkurować. Może jutro zdążę zrobić jeszcze kilka drobiazgów, choć nie wiem, czy wystarczy czasu, żeby tu je pokazać.
Na deser Furiatka-akrobatka. Upodobała sobie drzwi i wyczynia na nich takie rzeczy, że zgroza, w dodatku w takim tempie, że trudno jej zrobić zdjęcie. Tu panna Furiatka ukradła zakładkę do książki i znęca się nad nią siedząc (a właściwie tańcując) na drzwiach:

5 komentarzy:

ZIELONA pisze...

Witaj :) Trafiłam tutaj przechodząc z bloga na bloga i myślę, że będę częstym gościem :) :) Ładniutkie prace tworzysz!!
Pozdrawiam

chiara76 pisze...

śliczne robisz te kolczyki, aż pozazdrościłam tym, którzy je dostaną;)
Wszystkiego Najlepszego w 2009!

qlkowa pisze...

Już kocham Twojego kota:)

Anonimowy pisze...

Kiciuchna sprytna - jak ona tam wskakuje? :)
te cudeńka poniżej na sznureczku, to takie zawieszki np do telefonów?

no a sernik Moja Droga, narobiłaś apetytu, kupiłam 1 kg twarogu waniliowego mielonego i teraz jem z chlebem, bo choroba świąteczna wykluczyła pieczenie :)

długo nie spojrzę na waniliowy twaróg :) Nuśka też już nie chce :)

buziaki Mruczaki...

f.l.y

mrouh pisze...

o jak miło czytać, że ktoś tu zagląda, chyba częściej niż ja sama:-) Cały czas mam nadzieję, że się poprawię, naprawdę:-)
Jak kociula tam wskakuje? oj, coraz sprawniej, ale niestety z rumorem, który nocą nieco mnie denerwuje:-)
A te dyndadełka to do telefonu, dobrze zgadłaś, Fly. Posiadaczką czerwonego jest moja siostra, a tego srebrno-kryształowego bratowa. Myślę nad następnymi:-)