poniedziałek, 13 października 2008

Przestój

Nie, nawet nie w Robótkowie ten przestój, tylko w Blogowie. Jestem okropnie niezorganizowana osobą (delikatna jestem dla siebie...) i samo istnienie bloga jest dla mnie wyzwaniem. Po coś go w końcu założyłam. Ale nie o tym miałam. Miało być o tym, że kompletuję prezent dla pewnej koleżanki, dopieszczam go, ile się da. Coś mi się zdaje, że poprawiacz humoru jej się przyda. W skład prezentu wchodzą robótkowe wytwory połączone tematem herbacianym, wymagające jeszcze nieco troski, żeby dały się komuś podarować. Jak już będą gotowe, zrobię fotkę. Przytachałam dziś kolejne zdobycze książkowe z przybytku z górą ciuchów, ale również trzy moteczki włóczki chenille w kolorze.... hmmm... nie jest to typowy fiolet, raczej purpura jak środkowe odcienie na tej parasolce. W każdym razie od razu do mnie przemówiły i musiałam je wziąć, bo za złotówkę byłby grzech zostawić. Myślę o jakimś drobiazgu dla mojej Sis, która ostatnio zafascynowała się fioletem (ja tak mam już od kilku lat, choć powoli mi przechodzi i zaczynam odczuwać ciągoty-powroty do turkusowych niebiesko-morskich odcieni). W planach więc jakiś mały drobiazg z tej włóczki, ale chyba będę musiała kogoś do tego wynająć, bo obawiam się, że nie porwę się na mitenki na przykład:-) Pomysłów mam milion na minutę, gorzej z wytrwałością, w rezultacie zmieniam koncepcje co 10 sekund i zabieram się za coś innego... dlatego na blogu brak wpisu, których jako taką regularność sobie obiecywałam... Poza tym usiłuję oswoić się z samochodem, w związku z czym codziennie poświęcam się lekturze przepisów ruchu drogowego, a co któryś dzień jeździe (i za każdym razem się zastanawiam, po co ja to robię, bo nie wierzę, żebym egzamin zdała za pierwszym, ani nawet drugim razem, przy moim roztrzepaniu mogę się bujać i siedem razy:-)). Codziennie uczę się angielskiego, codziennie muszę przeczytać kawałek książki, zrobić jakiś fajny obiadek i przejrzeć blogi, cos tam zmajstrować, ogarnąć mieszkanie i... robi się noc, tak jak teraz. Zaczęłam się rozkręcać, a tu trzeba iść spać. W środę babskie spotkanie przełożone z zeszłego tygodnia, a w czwartek wycieczka do Krakowa:-) I kolejny tydzień jak z bicza strzeli, a tu się rysuje jakaś możliwość pracy od 9 do 17, co mnie bardzo cieszy, ale oznacza nagły skurcz czasu przeznaczonego na robienie tych wszystkich miłych rzeczy:-) Żeby mi się sen nie skurczył za bardzo, idę przyłożyć głowę do poduchy.
P.S. Chyba muszę coś poprzestawiać w ustawieniach bloga, bo post zapisuje mi się o godzinie 13:41, a u mnie jest raczej 23:41... hmmm, fajnie by było, jeszcze 10 godzin w gratisie:-)

5 komentarzy:

qlkowa pisze...

Buziole:)

lamarta pisze...

Witaj Mrouh:))
Mam nadzieję że pamiętasz mnie ze starego składu fotoforum, bo ja Pamiętam Cie doskonale, fajnie Cie widzieć!

cwasia pisze...

Właśnie dziś na blogu Qlkowej przeczytałam o Twoim blogu, więc zaglądam :)
I co widzę? Masz mnie w linkach! Ogromnie mi miło! Pozdrawiam i już wiem, że będę tu do Ciebie zaglądać :)

agata pisze...

ale Ewa Ci reklamę zrobiła noo:))
też będę zaglądać;D

eight pisze...

Witaj Mrouh!