niedziela, 5 października 2008

Furia w zastępstwie




Weekend upłynął mi na przypominaniu sobie decoupage'u. Rany, jakoś mi topornie idzie, zapomniałam jak serwetka się potrafi zmarszczyć. Wyszłam z wprawy, niestety. W związku z tym, póki co, nie ma nic do pokazania, bo to, co prawie skończone nie zadowala mnie i albo będą poprawki, albo szorowanie do cna. Brakuje mi powierzchni poziomych (niedostępnych dla koty) do suszenia różnych klamotów, przeznaczonych do dalszej obróbki, które wstępnie pokryłam farbą. Mam nadzieję, że do środy zdołam coś wykończyć na poziomie zadowalającym, bo przewiduję wizytę dwóch fajnych kobietek i chciałabym im coś od siebie podarować. Zamiast tych decoupage'owych wprawek wstawiam zadumaną Furię wpatrującą się przez pół dnia w nieokreślony punkt za oknem (przez drugie pół oczywiście spała, a przez pół nocy zapewne będzie robiła wszystko, żebyśmy my nie spali). Oprawa zdjęcia to moje próby okiełznania Gimpa... sporo się jeszcze muszę nauczyć, wiem:-) Teraz jednak czas na malinową herbatkę i "Kafkę nad morzem".

Brak komentarzy: