wtorek, 5 lipca 2016

krótki napad weny

W zeszłym tygodniu zdarzył mi się taki wieczór, kiedy znów, jak w dawnych czasach, z wypiekami na twarzy majstrowałam w papierkach i nawet coś z tego wyszło- aż trzy kartki (jak dla mnie to jest super wynik, żeby tyle za jednym posiedzeniem udłubać). Nie są to kartki bardzo skomplikowane, ale to nie umniejsza frajdy, a poza tym sa na swój sposób efektowne. Powstały z barwników do żywności w proszku zakupionych na allegro :-) Jakiś czas temu pojawiła się taka nowinka w świecie scrapowym w postaci pudrów barwiących i kusiło, żeby mnie spróbować. W użyciu tez chińskie stempelki, całkiem fajne są :-)

To z pierwszego arkusika próbnego:



Taka dla wypróbowania ulubionych niebieskości:


i ostatnia ze skraweczka już ostatniego:



A na koniec coś, czego tu dawno nie było :-) CANDY w Agaterii, z okazji urodzin i odświeżonego sklepu :-)

Sto lat sklepikowi życzę i bawię się, a nuż widelec się uda :-)

 





Miłego dnia tuzaglądaczm wytrwałym :-)

czwartek, 12 maja 2016

raz pod wozem, raz... na skrzydłach

Przy ostatnim przemeblowaniu i sprzataniu odgrzebałam artjoutnalową kartę, której chyba nigdzie nie pokazałam. 


czasem jest tak...(staroć dwuletni chyba...)


a czasem tak.... (to juz chyba było, tylko nie pamiętam czy tu czy na fb?- tez stare)


a czasem tak (a to z zeszłego tygodnia)


poniedziałek, 2 maja 2016

rozbitka

Kartka rozbitka, bo powstała z nieudanych początków innej kartki. Coś szło nie tak, trzeba było zmienić koncepcję, żeby ruszyć. Po całej walce został zaczątek- beżowy panel z wyciętym ażurem i  niebieski papier spodni. Szkoda mi było wyrzucić, przycięłam go, żeby zmienić proporcje (pierwotnie był przeznaczony do formatu kartki DL), następnego dnia dołożyłam stos filiżanek, kolejnego- jeszcze jedną warstwę pod spód, w końcu napis. Nigdy nie byłam mistrzem szybkości, ale teraz już przechodzę samą siebie :-)



Zdjęcia nie ma- jest skan ku pamięci.

wtorek, 19 kwietnia 2016

groch z kapustą- kartki sprzed roku. Albo starsze?

To, że tu cisza trwa tak długo wcale nie znaczy, że przez ten czas nic a nic nie robię... Od czasu do czasu, raz na kilka miesięcy coś dłubnę. Część nie doczeka się nawet fotek. Te dzisiejsze to jeszcze zaległości sprzed poprzedniego wpisu :-) Chyba ich tu nie pokazywałam. Tak mi się zdaje.

 Jak dziś na nie patrzę, to wydaje mi się, że to było wieki temu... całkiem je lubię, to nie o to chodzi, że dziś zrobiłabym je inaczej (ale raczej nie lepiej- były takie, jak miały być w tamtym momencie), po prostu emocje, które im towarzyszyły się zestarzały... Chyba to jednak nie jest zaraźliwe i na kartkach nie widać :-)




 

wtorek, 21 lipca 2015

czym chata bogata

W lipcu melduję się z kilkoma ATC.

W wyniku zbiegu artystycznych okoliczności pewnego dnia zajrzałam na blog artgrupy, gdzie napotkałam wymianę i wyzwanie atc pod hasłem Eksplozja Koloru. Temat idealnie mi pasował, bo właśnie wymagane chlapanie odbywało się na moim biurku, zgłosiłam się więc :-) Los przydzielił mi do wymiany koleżankę Jamajkę i troszkę się zestresowałam. Ale wyszło na zdrowie- mobilizująco. Użyłam wszystkiego z mojego pudła z farbami i maziającymi substancjami, stąd tytuł posta. Brakuje tylko zasmażki :)

Tak powstały bardzo frestylowe i abstrakcyjne trzy maleństwa (ojej, jak się odzwyczaiłam od takiej małej powierzchni!).




Ponieważ to na wyzwanie, to należy się tu znaczek:


I po kolei malizny pojedynczo:






Który poleci do Marty? Niespodzianka :-P




A wszystko zaczęło się pokazu Keren Tamir  (na kanale Artists Live) i wygranego w jego trakcie atc jej autorstwa, które zachęciło mnie do powrotu do tej formy zabawy z papierem. Nie robiłam ich dłuuugo, ostatnio na jakieś wyzwanie na scrapujących polkach....

Oto Atc od Keren  (thank You, Keren!):



To jeszcze nie koniec z ATC. Jest więc szansa na odwiedziny mańka jeszcze w tym miesiącu.

Ahoj! :-)

czwartek, 25 czerwca 2015

Ciiii... wychylam się :-)

Zacznę od końca, czyli od ostatnich tworków. Nic więcej pisać nie będę, np. o tym, dlaczego minęło pół roku od ostatniego wpisu, bo to za długa historia. Grunt, że znów dłubię :-)

Notes a la planner, większy mintajowy:


Tag z miejscem na podpis i podziękowania, bo to prezent dla wychowawczyni mojego starszego siostrzeńca:

i tył:

a tu dwa mniejsze, tez dla wychowawców:

Na koniec też nic nie obiecam, bo to różnie bywa.
Wezmę Was, Tuzaglądacze, jeśliście jeszcze nie wykruszyli się, z zaskoczenia :-)
Pozdrawiam wszelkiego wytrwałego Tuzaglądacza :-)

czwartek, 13 listopada 2014

Można? można!

Chyba można, juz listopad, już nie ma obciachu, że święta na tapecie? Na razie tylko tak zimowo,




W moim lesie spadł śnieg brokatowo-perłowy :-)



Nie jest to zdecydowanie tradycyjna kartka świąteczna, ale było mi bardzo miło ją klecić, bo lubię brzózki :-)


A ta tu nietypowa w sensie takim, że niebieskie tło powstało za pomocą ślicznego turkusowego atramentu dopiórnego pelikana.

Na razie tyle. Moją ulubioną wstawię na końcu, póki co nastukałam kartek świątecznych tyle, że mi na 10 lat wystarczy :-D

niedziela, 27 lipca 2014

pasiak w 3d

Nie ma co czarować, Pinterest jest moim nałogiem, prawie codziennie przed snem oglądam co nowego nawrzucano, są dni, kiedy udaje mi się skończyć po kilku minutach, a są takie, że przepadam na zbyt długo :-) Za którymś razem trafiłam na kartkę Heather Pulvirenti z ciekawym tłem, zachciało mi się spróbować i oto efekt:


Ukośne paski podklejone są piankową taśmą, uznałam więc, że niejednolity papier (na spodzie Moniki Tarasin-Lenart, na górze Agnieszki Anny, tag z papieru Craftlove studio 75) razem z efektem 3d nie wymagają już wielu dodatków, więc reszta prościutka. W sumie to może być męska kartka, dość powściągliwa, ale jednak z jakimś "mykiem".  Pomysł na paskowe tło w 3d uważam za bardzo ciekawy i może jeszcze go kiedyś wykorzystam :-)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Maniek był na urlopie

nad morzem :-) Ja niestety, pracuję, a po godzinach kleję to i owo, tylko zdjęć nie było kiedy cyknąć. Dziś nadrabiam:-)

Właściwie miało być coś nie kartkowego, ale to jeszcze nie dziś. Dziś morze, szerokie wody jakie zwiedzał maniuś:



Niebo i latarnia pomalowane akwarelkowymi kredkami. Napis z delikatnie i ostrożnie napoczętego UHKowego traktatu :-)

sobota, 21 czerwca 2014

Na poniedziałek



Z myślą o poniedziałku minionej nocy ukleiłam taką klasyczną kartkę, niniejszym po pół roku rozdziewiczając zakochanego Holmesa. Coś się zanosi na to, że kartki bożonarodzeniowe zrobię z traktatu morskiego! To się nazywa wstrzemięźliwość, co nie? :)
Dobrej nocy i weekendu wszystkim!

czwartek, 19 czerwca 2014

I see a boat on the river czyli better together

Ta kartelucha powstała po odkryciu, że posiadam nieodpakowany jeszcze stempelek łódeczkę ze stempell&cartoon, kilka godzin przed pokazywaną poprzednio. Co za niedopatrzenie z tym stempelkiem!
Jednej nocy nastemplowałam łódeczkę kilka razy na kolorowych ścinkach, następnego gadusząc sobie z Kasią na czacie (która podrzuciła mi tematyczną piosenkę jako akompaniament :-)) ukleiłam tę oto kartuszkę. Napis na chmurce to też zasługa piosenki, takiej która zawsze przychodzi mi na myśl, kiedy stwierdzam, że razem lepiej i od razu "się śpiewa w głowie".




I piosenka do śpiewania :-)



Miłego "razem" na długi i na zwyczajny (bo niektórzy jutro normalnie pracują :-)) weekend!

sobota, 14 czerwca 2014

Na fali



...upałów i mody na morskie tematy w związku z nową kolekcją uhkową, zrobiłam taką przygrywkę- jest morsko, jest niebiesko, ale z UHKa na razie tylko napis, całość papierów na razie obwąchuję :-P

Głównym prowodyrem była niepozorna, skromna łódeczka ze stempell&kartoon, która nieco zapomniana utonęła w pudle ze stemplami... A taka urocza, że nie mogłam się oprzeć, jak ją wyłowiłam i musiałam jej użyć już i natychmiast. Bardzo polecam na wakacyjne prace!


Powstała jeszcze jedna kartka z tym stemplem, ale trzeba jej zorganizować jeszcze jedną sesje zdjęciową, bo w czasie focenia w kadr wtrącił się kot, a właściwie jego nieproszony włos :-)

piątek, 13 czerwca 2014

Kwadraciaków ciąg


 Kolejne dwa kwadraciaki, z napisem:


A druga, na razie ostatnia, ma tylko takie krzywulcowe zdjecie. Zupełnie inaczej ją sobie wyobrażałam, a wyszło jak wyszło. Ale ku pamięci, że zrobiona, wrzucam. Znów motylowa.


wtorek, 10 czerwca 2014

kwadraciaki skrzydlate

Kupiłam sobie na bazarku używany wykrojnik za grosze i od razu poszedł w ruch :-) Takie maluchy powstały, 10x10 w przybliżeniu. Bardzo lubię taki format.

Miętowozielona z wzorkami z maski stemplokartonowej zrobionymi własnoręczną mgiełką:



I bałdzo kolorowo-wzorkowa z distressowym motylem.


Dłubie się dalej dla czystej przyjemności dłubania :-) Pozdrawiam!

niedziela, 8 czerwca 2014

Stemplowanie tyłem




Parę dni temu w jednym z filmików na yt któraś amerykańska karciarka powiedziała jedno zdanie, które mnie olśniło- powiedziała, że jeśli nie ma się okrągłego "solid image stamp" (czyli całkiem płaskiego, bez linii, po prostu kółko, kwadrat czy jakis inny kształt, czasami nazywane są tak także stemple o powierzchni przeważająco gładkiej z małym wzorkami) to można stemplować tyłem jakiegokolwiek okrągłego stempla.
Zajrzałam w stemplowe pudło i odnalazłam całkiem sporo okrągłych stempli z wzorkami. Nie jest to dokładnie ten sam efekt, co przy oryginalnych solid image stamps, bo "tyły" stempli nie są idealnie gładkie na ogół, ale uważam, że ma to swoje zalety- uzyskuje się odbitkę postarzoną, niedoskonałą, czasem bardzo ciekawą, a co jeszcze fajniejsze, za każdym razem rezultat potrafi być nieco inny.

Zebrałam więc wszystkie swoje okrągłe stemple, wybrałam kilka wielkości, porządkując je od największego do najmniejszego, kolejno przyklejałam je do bloczka stroną z wzorkiem (bardzo przydatne w takiej chwili jest tworzywo tack'n peel służące do montowania stempli gumowych, które sprawdza się w przypadku każdych stempli, które się nie chcą trzymać bloczka ) i zaczęłam stemplować niczym Reksio :-) Rezultat bardzo zadowalający- z kółek powstały bańki mydlane. Niedoskonałość odbitek oraz stemplowanie po raz drugi bez ponownego tuszowania dały efekt podobny do akwareli.

Takim sposobem powstała uniwersalna przyjazna pocztowo, bo całkiem płaska kartka.

A potem zmieniłam kolory tuszu... Większość to tusze latarniowe lub stareńkie, moje pierwsze, tusze heydy, których właściwie już nie używam, ale jak widać jeszcze na coś się przydały. Tutaj 4 kółka zostały wycięte wykrojnikami i nalepione na wierzch na cienkiej piance, efekt odstawania jest, ale minimalny- przyznam, że ta zmiana nastąpiła dlatego, że ubrudziłam niewłaściwym kolorem tuszu jedno kółko, a 2 miejscach nie podobały mi się odbitki lub zagęszczenie kółek i postanowiłam to ukryć :-) Tu kolorów więcej i kółka gęściej, roboczo nazwałam sobie tę kartkę bokehową, bo skojarzyła mi się ze zdjęciami z tym efektem :-)


W obu kartkach dodatki w postaci serduszkowych naklejek z Biedrony :-)

To nie był koniec eksperymentów ze "stemplowaniem tyłem", możliwości jest mnóstwo! Na razie jednak nie ma konkretnych rezultatów w postaci skończonych prac.

Może też będziecie mieli ochotę spróbować stemplowania tyłem? Miłej zabawy!

poniedziałek, 2 czerwca 2014

dla odmiany

Wiosennie w kolorze, jako przerywnik w karteczkach- tag z dryszkową żarówką i słowami Cohena:



Drugi widok pod nieco innym kątem ujawnia drugą warstwę gwiazd:



Bardzo pracowity weekend za mną, tapety, malowanie, sprzątanie, gotowanie, zakupy, ale też i chwila dla papieru się znalazła, co zostanie udokumentowane tutaj niedługo :-)

wtorek, 27 maja 2014

<a href="http://www.bloglovin.com/blog/3482482/?claim=zvupgg3wsud">Follow my blog with Bloglovin</a>

zielonka

 Zdjęcie szybciorem przed pracą, taka zielonka.


 Tylko Mama może z jednakowym uśmiechem przyjmować laurki do pięciolatki, jak od trzydziestopięciolatki (z hakiem) ;-)
Za to i cała resztę bardzo dziękuję, Mamuś!


piątek, 23 maja 2014

małe śmieciarki

Prawdopodobnie największą frajdę daje mi składanie papierowych tworków z resztek- robie to całkiem na luzie i niezobowiązująco, nie martwię się, że cos zmarrnuję. Klecenie z resztek niemal gwarantuje satysfakcję- nie dość, że redukuje ilość śmieci na biurku (a czasem i pod ;-)), to jeszcze stwarza wrażenie (może i złudne, ale miłe), że wprowadzam do swiata nieco ładu, komponując ze śmietków kartkę, tag, czy co tam się akurat urodzi.


Pierwsza kartelucha poza trybikami tekturowymi wyciągniętymi dla niej z premedytacją składa się ze śmieciowych kawałków papierów i elementów "naciupanych" (dziękuję Kasi Szkieukowej za poręczne słówko :-)) przy poprzednim posiedzeniach, czasem baardzo dawno (np. tekturkowy klucz został pomalowany jakieś 1,5 roku temu, ale przegrał casting z jakimś innym elementem i nie wylądował na tagu, aż do dziś, kiedy dostał drugą szansę).


I taka mini karteczka, do której specjalnie ucięłam tylko kawałeczki papieru w szary wzór chevron i zrobiłam kilka kropek białym perlen penem i przytwierdziłam ćwiek z craftmanii, reszta z "pudełka naciupanych".




czwartek, 22 maja 2014

Serduszne

Serduchowate. Pochlapane, nawtykane.
Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale podoba mi się mnóstwo kartek innych zdolnych dziewczyn i chłopców, a moje sklejki widzę zawsze strasznie ubogo i mdło, choć po kilku miesiącach nabieram do nich dystansu
i zaczynam je lubić. Doszłam do wniosku, że to trochę dlatego, że pamiętam "poród" :-) Pamiętam, jak je robiłam, ile razy coś skiepściłam po drodze, ile razy zmieniłam zdanie, jak bardzo różnią się od mojego pierwotnego wyobrażenia i jak bardzo walczyłam, żeby jednak coś  z nich wyszło, kiedy wydawało się, że nadają się tylko do kosza.

Ta to wynik dłuugich bojów, zmian decyzji, doklejania, odklejania, uchhh, co to się nie działo!


Z ta trochę mniej walczyłam, ale tez się koncepcja zmieniała.


Ciekawostka- póki co, publikuję tworki wykonane w ostatnim tygodniu kwietnia :-) Takiego powera miałam! I dziś podobają mi się bardziej, niż na świeżo. A wczoraj powstały kolejne dwie karteczki, jest dla mańka nadzieja :-)